Szukaj:Słowo(a): PRACA NAUCZYCIEL OFERTY PRACY NAUCZYCIEL
[ciach]

Watek bardzo interesujacy, ja jeszcze raczkuje bo Lo jeszcze nie skonczone,
ale napisze jak ja zostalem "webmasterem". Wsyzstko zaczelo sie od.... Pawła
Wimmera, kolega lamer szpanowal ze robi strony (kradnie grafe z innych i
sklada we FrontpageExpress), no to ja wiedzialem ze cos takiego jak HTML
istnieje i od razu, kurs. Jedenej noc opanowalem duzo :-) zrobilem jedno
"cos", drugie, wkońcu moja strone :-). uważam dzisiaj, minelo 3 lata, ze
umiem robic strony. Docenil to moj nauczyciel ktoremu zrobilem strone dla
jego firmy (informatyk :-)), go ć ktroy mi daje internet, a jak szyukac
pracy, oto prosty sposob: pl......praca (masa ofert dla webmasterow), trzeba
meic portfolio, jakies CV zlozone i maila :-), Poza tym wszystko to co mowil
przedmowca. Czekam na rozwiniecie watku, przez bardziej doswiadczone grono
szanownych grupowiczow. Sam chcialbym zwiazac przyszlosc z webmajsterowaniem
i sieciami, i lekko mnie podlamal Twpoj post...

[ale bredze :-(]



| Zaczelem w tym roku studia na Wydziale Transportu PW. I to co ci moge
| powiedziec, ze znaczna czesc studentow odtsawia takie przekrety, ze
| szkoda myslec o tym, zeby ktos potem umial ukladac sensowne rozklady.

A co się tam takiego strasznego dzieje? (Zresztą znaczna większość
absolwentów i tak pracuje poza zawodem).



Pewnego dnia przyszedl na lekcje matmy pewien absolwent Zamoya. (A) Zacytuje
z pamieci jego rozmowe z nauczycielem (N)

N - No i co teraz porabiasz
A - no studuje na 2 roku WT PW
N - no a co chcesz robic
A - kierowca po tym wydziale zawsze zostane..
N -  A jak wyniki?
A - A  jakos zdalem na 4 poprawkach
N - Na 4 ? Jak ja chodzilem na PW to ledwo co na 2 sie dawalo. Jak to teraz
jest
A - No, zeby zdac na 3 to trzbea blagac przez 2 dni (wykladowce, czy kogso
tam - przyp MJ). A na 4 to w ruch ida pieniadze...
N - ALe sie porobilo...

Ja mam natomiast pytanie do absolwentow WT PW: Jakie sa mozliwosci zostania
konstruktorem rjp? Czy trzeba pojsc od poczatku na jakas konkretna
specjalizajce, czy po prostu po studiach sa oferty pracy. Nie ukrywam -
praca ciekawa :)

Mysle, ze mozliwosci pracy zaleza od wybranej specjalizacji. Jesli jest to
fizyka doswiadczalna lub teoretyczna wydaje mi sie ze pozostaje praca
naukowa lub praca nauczyciela w szkole. Po fizyce medycznej mozna pracowac w
szpitalach, klinikach i szczerze mowiac zabierac prace technikom medycznym;)
Mozna tez oczywiscie zostac przedstawicielem medycznym w roznych firmach.
Istenieje rowniez mozliwosc zostania serwisantem sprzetu medycznego (po
odpowiednich przeszkoleniach). Z tego co widze po moich kolegach z roku
wiekszosc pracuje jako informatycy. Zdecydowanie bogatsza oferte pracy dla
fizykow oferuje Europa:)
Polecam www.cordis.lu

ale skoro niczym to niech sie nazywa konto dla prowadzacych dzialalnosc tak
po prostu
a nie KONTO DLA ROLNIKOW :)
bo jesli tak dalej pojdzie to niedlugo w ofercie bedziemy mieli konta
specjalnie dla:
- nauczycieli
- kierowcow
- gornikow
- tumaczy
- i babci klozetowych
i tez niczym sie nie beda roznic



A ja sobie tak myślę, że fajnie by było, żeby się różniły. Bo na razie
banki chyba nie za bardzo rozumieją, na czym polega specyfika pracy
niektórych zawodach.

Np. tłumacz raczej nie przedstawi umowy o pracę, a wiele umów o dzieło
na drobne kwoty. Potem dochodzi do takich paranoi, że przy łącznych
dochodach ok. 7000 PLN / m-c przez ok. rok bank nie przyzna kredtu
odnawialnego 1000 PLN. Bo nie ma umowy o pracę albo innej na okres iluś
tam miesięcy. Albo, że w dochodach uwzględnia tylko wpływy na ROR a nie
na konta walutowe (dochody z zagranicy).

Babcia klozetowa powinna mieć możliwość darmowych wpłat gotówkowy
ch w bilonie. W przypadku nauczyciela - sprawnie działające i darmowe
wpłaty gotówkowe w bankomacie. W obu grupach: przy przyznawaniu kredytów
traktowanie wpłat gotówowych podobnie jak udokumentowanych dochodów.

Kierowca - darmowe wypłaty ze wszystkich bankomatów. Podobnie rolnik -
tu dodatkowo darmowe karty dla rodziny - żeby nie musiał sam jeździć do
najbliższego bankomatu.

To wszystko dotyczy oczywiście kont prywatnych.

Krzysztof


szukam na tej stronie z tego powodu iz to wlasnie tu powinni znajdowac
sie fachowcy w tej dziedzinie.



wiesz tyle lat co kozystam z usenetu slysze ten sam tekst. Wyobraz sobie
klub snookerowy gdzie przychodza zawodowi gracze by sie zmierzyc miedzy
soba. Laik moze przyjsc szukac tam nauczyciela(moze znajdzie w koncu
fachowcy) ale bedzie to zwyczajnie niemile widziane.

Tak samo tu. Przychodza tu ludzie z konkretnymi problemami. CZasem
prostymi i wystarczy RTFM a czasem pojawiaja sie powazne dyskusje. To nie
jest dobra grupa do szukania/oferowania pracy.

Wiekszosc z ludzi tu obecnych takiej oferty szuka na pl.praca.oferowana a
nie tu.

a nie chodzi mi jedynie o znalezienie od razu
kontrahenta ale o wskazowki opinie, wyceny itd



o wskazowki to musisz sie konkretnie zapytac, przedstawic watpliwosci, bo
zadko znajdzie sie ktos "wylewny" kto Ci nagle wszystko opowie a i to
raczej nie na tej grupie - tu mozesz podyskutowac jak technicznie cos
rozwiazac.

Wyceny hmm... sprawa wyglada tak ze kupisz za tyle na ile Cie
stac. Tylko musisz wziac pod uwage to ze im taniej tym gorzej.

Ktos Ci pewnie zrobi to za 200zl... ale ja zycze powodzenia z taka
aplikacja.

Informatyków


Ale za to jest na nich ogrmone zapotrzebowanie ^^ (na anglistów w sumie też jest spore... o ile marzy się komuś np. praca nauczyciela w wiejskiej szkole ).

Właściwie to gdy jest się dobrym w tym co się robi, to popularność wykonywanego zawodu przestaje być znaczącą wadą, gdyż można sobie przebierać w ofertach prac.
JobCentre to Angielski odpowiednik Polskiego Urzedu Pracy
Jest to jedna z najpopularniejszych stron internetowych dla osób poszukujacych pracy w Wielkiej Brytanii

Zapraszamy Panstwa do odwiedzenia polskiej wersji serwisu JobCentre pod adresem www.jobcentre.pl

Serwis ten podlaczony jest do bazy ponad 53.000 aktualnych ofert pracy we wszystkich sektorach gospodarki.
Znajduja sie w nim oferty z terenu calej Wielkiej Brytanii.

Posiadamy obecnie:
7452 miejsca pracy w fabrykach
3991 miejsc pracy dla kierowców
11009 miejsc pracy w budownictwie
1202 miejsca pracy dla nauczycieli i szkoleniowców
306 miejsc pracy dla lekarzy
5458 miejsc pracy w rolnictwie
3126 miejsc pracy w cateringu i hotelarstwie
989 miejsc pracy dla informatyków
2185 miejsc pracy w handlu
1988 miejsc pracy w opiece

i wiele wiele inncyh

Zobacz juz teraz WWW.JOBCENTRE.PL i znajdz prace.

Jesli szukasz informacji o zyciu i pracy w Wielkiej Brytanii, to zobacz koniecznie na www.anglus.pl - Portal Polaków w Anglii

Jesli chcesz, aby praca znalazla Cie sama - Zarejestruj swoje CV w najwiekszej bazie polskich CV w Wielkiej Brytanii na www.cv.europraca.orgJobCentre to Angielski odpowiednik Polskiego Urzedu Pracy
Jest to jedna z najpopularniejszych stron internetowych dla osób poszukujacych pracy w Wielkiej Brytanii
Jeśli ktoś chce wyjechać i zarabiac przywoite pieniądze w Wielkiej Brytani to musi najpierw zainwestowac w siebie. Dużo pracy jest dla licencjonowanych ochroniarzy - 190 funtów za licencję (jest 6 rodzajów), dla osób z licencją na wózek widłowy, kierowców cieżarówek, księgowych. Dużo pracy jest dla pielęgniarek - 30,000 rocznie dla pilęgniarki w gabinecie stomatologicznym. Często jednak wymagane jest udokumentowane kilkuletnie doświadczenie w zawodzie.

Jeśli ktoś chce pracowac bez wykształcenia jako zwykły "robol" lub pomywacz to nie może liczyć na więcej niż '5,05' (pow. 20 roku życia) do 6 funtów za godzinę.

Jesli ktoś jest tzw złotą rączką, to znajdzie coś dla siebie

Dużo pracy jest dla specjalistów z zakresu IT. Lecz bez wykształcenia i ich (brytyjskich) licencji i różnego rodzaju szkoleń można tylko pomażyć stawce 30 funtów na godzine A jest takich ofert wiele Wiem, gdyż obecnie szukam pracy na wakacje i widze jakie wymagania są stawiane

Nie ma tak lekko jak się to wszystko w TV pokazuje ;-/ Łatwiej jest tym osobom, które jadą już do kogoś, kto się tam w mierę ustatkował. W sumie mieszkanie w Londynie mam, ale szukam czegoś w innej części UK, gdyż Londyn jest dla mnie mało atrakcyjny Choć z braku laku pojadę tam

Jedno jest pewne, do póki w Polsce nie będzie się szanowało wykształconych osób i płaciło należycie dopóty nie będzie się ludziom chciało kształcić i pracowac w Polsce, gdyż cała włożona praca nie będzie miała sesnu. Lepiej pracowac jako robotnik za 1200 funtów niż np. jako początkujący nauczyciel (licencjat, mgr, podyplomówka) i na start mniej niż 800zł :-/ Śmiechu warte!
tylko tych których absolwentów brakuje na rynku pracy.

jaaasne... kolejny kit dla tuskomatołków. Masz znajomych którzy ukończyli chemię na politechnice czy uniwersytecie? Zapytaj ich jak to wygląda Albo inaczej, znajdź w necie choć jedną ofertę pracy dla chemika świeżo po uniwersytecie (i nie jako nauczyciel)
Najwidoczniej UE ma kasę na te cele, a żeby się nie zmarnowała to se ministerstwo wymyśliło coś takiego jak zamawiane kierunki, niestety mało to ma wspólnego z zapotrzebowaniem. Tak na oko Polska produkuje co rok ~ 500 chemików, dla których to i tak nie jest w stanie zapewnić pracy, więc po co ich jeszcze więcej?

Moim skromnym zdaniem te stypendia powinny być przeznaczone dla ludzi którzy zdecydują się na zawód mało popularny i poszukiwany wśród pracodawców czyli:
Ranking najbardziej poszukiwanych zawodów w Polsce

1. Wykwalifikowani pracownicy fizyczni (szczególnie: elektryk, cieśla, murarz, stolarz, hydraulik, spawacz)
2. Kierowcy
3. Technicy (szczególnie: produkcyjni, inżynieryjni)
4. Inżynierowie
5. Pracownicy działu Obsługi Klienta i Wsparcia Klienta
6. Pracownicy hoteli i restauracji
7. Pracownicy produkcji
8. Przedstawiciele handlowi
9. Niewykwalifikowani pracownicy fizyczni
10. Pracownicy sekretariatu, asystenci, asystenci administracji, pracownicy wspierający prace biura.



Z komentarzami o tym, że konkretny kierunek X będzie zamawiany a Y nie, bym się wstrzymał do momentu aż dana uczelnia sama oficjalnie poda na których kierunkach będą te stypendia
murgen >>> pisząc idylla miałem na myśli to, że idziesz i po kilku dniach znajdujesz pracę. u nas szukasz miesiącami i bez pleców nic nie znajdujesz. zarobki na początku zapewne są śmiesznie niskie ale to chyba normalne biorąc pod uwagę to, że jesteś gadzin a na dodatek na okresie próbnym :]. na początku liczy się to aby był kąt, pieniądze na jedzenie i....wystarczy. później jakoś pójdzie zwłaszcza jeśli chodzi o wszelakie dobrocie pokroju tv czy innej elektroniki, która przecież jest niewyobrażalnie tania (sam się zdziwiłem widząc wielkie lcd za 18k Y)

powiedz jeszcze jedno - jak u Ciebie wyglądała sprawa komunikacji. znasz polski, angielski i francuski ale nie znasz tego jedynego (podobni zresztą jak i ja). z relacji innych osób wynikało, że jak Japończyk usłyszał coś po angielsku to albo się zawieszał albo uciekał. prawda to?

btw
wszechobecny seks jaśniej proszę

Rounin >>> czyli oddelegowanie przez uczelnię a istnieje coś innego? coś na kształt zwykłych ofert pracy, które człowiek zaklepuje tu na miejscu. pytam, bo kiedyś dla żartu podskoczyłem do okienka w UP pytając gdzie są oferty zagraniczne a gdy zapytałem czemu nie ma nic z dalekiego wschodu pani za szybką zrobiła minę jakbym miał ją zaraz utopić w rosole

ps.
nauczyciel języka - dobra rzecz tylko bym się chyba trochę pogubił. dlaczego? u mnie byłoby to mniej więcej tak - Polak uczący Japończyka języka niemieckiego z opracowaniami po angielsku
Centrum Edukacji ATUT to największa w Polsce firma zajmującą się edukacją dzieci, młodzieży oraz osób dorosłych.
STANOWISKO

Poszukujmy osób do prowadzenia zajęć:
- zajęcia taneczne
- rytmika
- logorytmika
- gimnastyka korekcyjna

WYMAGANIA

Zajęcia taneczne
Wymagania:
- absolwent pedagogiki przedszkolnej lub wczesnoszkolnej
- ukończony kurs instruktorski i/lub książeczka startowa i/lub ukończony II stopień tańca

Rytmika
Wymagania:
- tytuł licencjata lub magistra Wychowania Muzycznego
- przygotowanie pedagogiczne;

Logorytmika
Wymagania:
- tytuł licencjata lub magistra wychowania muzycznego oraz podyplomowe studia z zakresu logopedii lub dyplomowany logopeda z umiejętnością gry na instrumencie klawiszowym.

Gimnastyka korekcyjna
Wymagania:
- tytuł licencjata lub magistra Fizjoterapii, Rehabilitacji lub AWF (z kierunkiem korektywa)

OFERTA

- interesująca, pełna wyzwań praca
- zatrudnienie w stabilnej firmie

lokalizacja: kujawsko-pomorskie, dowolne miasto

wymagane cv:tak

zawód:Nauczyciel / Instruktor / Lektor

branża:Edukacja

ogłoszono:2008-09-25 13:40:04

wymiar pracy:dowolny

charakter pracodawcy:Bezpośredni pracodawca
A propo nadzoru inwestorskiego w szkołach. Na ogół chyba go brak (sądząc po wykonywaniu robót) a wykonawcy wybierani są na podstawie ceny usługi a nie roboty na której Dyrektor szkoły nie zna i odbierze każdą partaninę. Świadczy to o konieczności odnawiania uprawnień - może do delikwenta na którymś egzaminie dotrze jak powinna być wykonana robota i jakie są konsekwencje jej złego wykonania.

Uprawnienia pomimo, że na dzień dzisiejszy są bezterminowe, to tak naprawdę jest z nimi tak jak było, bo przecież obowiązują niedawno. I w tym temacie nic się nie zmieniło i nie zmieni. Jeżeli nie ma nadzoru inwestorskiego to, jest kosztorys wykonanej pracy, dyrektor może się poradzić nauczyciela od przedmiotu z techniki i informatyki, lub fizyki, jest internet, są firmy renomowane, są elektrycy którzy wykonują swoją pracę dobrze. W Polsce jest jednak tak, jak jest i nie pomogą tu egzaminy co pięć lat lub co rok.
Na potwierdzenie tego co piszę, to swego czasu przedstawiałem w jednej szkole swoją ofertę wykonania instalacji sali komputerowej. Wytłumaczyłem o co chodzi i jak trzeba zrobić. Moja stawka nie była wysoka. W przypadku tej szkoły jest nadzór inwestorski. I co? zostało zrobione prawie, tak jak opisał Kolega Opornik
Nie będę się rospisywał bo nie o to chodzi, chciłem tylko zwrócić uwagę na to, aby we własnym gronie elektryków nie podważać naszej fachowości bo tak nie jest. W każdej dziedzinie znajdą się partacze i jest to naganne.[/b]

Wyglada wiec na to, ze jedynym plusem dla mnie w tym momencie jest
zarejestrowanie sie w UP --ubezpieczenie, a jesli chodzi o oferty pracy,
to sam nie wiem. Skonczylem (ale jeszcze nie obronilem) taki egzotyczny
kierunek/specjalnosc jak: Fizyka Techniczna/Fizyka Medyczna i Dozymetria na
Wydziale Fizyki i Techniki Jadrowej AGH -- choc wydawac by sie moglo, ze
studia ciekawe choc trudne to z ofert pracy dla nas jest tylko jedna w
W-wie i to wg. mnie malo powiazana. Nie ma dla nas po prostu (jeszcze?)
miejsc pracy. Owszem, mozna zostac na uczelni za 500 zl./mies...



Zalezy gdzie sie zalapiesz. W dobrym [bogatym w granty] zespole
zarobisz wielokrotnie wiecej.

Czy w UP moga byc oferty dla mnie po takich studiach?



A co myslisz - ze malo nauczycieli fizyki w szkolach brakuje,
malo rentgenow po szpitalach jest zainstalowane?
Ofert pracy po 800 zl/m nie braknie :-)

Slyszalem, ze po
odrzuceniu kilku (nie wiem diokladnie ilu) ofert traci sie nie tyle
zasilek, co skreslaja z listy zarejestrowanych bezrobotnych (hic!). Czy to
prawda? Bo na przyklad -- ja odrzuce kazda oferte z mojej branzy fiz/med
jesli okaze sie ona np. 'przedstawicielstwem handlowym' czyli np. sprzedaz
sprzetu medycznego... Chce szukac pracy bardziej w dziedzinie komputerow,
komputerow w medycynie, statystyki w medycynie, zastosowan komp. itd. Nie
po to studiowalem te wszystkie dziwne rzeczy, zeby teraz brac 'co wpadnie'...



To szukaj pracy sam i nie ogladaj sie na zasilek. Czy Ty myslisz ze
ktos bedzie Ci wyplacal zasilek przez 20 lat, bo nie ma pracy ktora by
Cie satysfakcjonowala ? UP jest dla tych co szukaja jakiejkolwiek
pracy ["juz pol roku bez pracy a dzieci chca jesc"] choc ostatnio
glownie dla tych co maja nieoficjalna prace, wiec darmowym
ubezpieczeniem i niewielkim dodatkiem do dochodow nie pogardza :-)

A podejrzewam ze musisz sie zdecydowac - czy chcesz sie bawic w to co

ministerstwie - na niskim stolku, za podobne pieniadze, bo innym takie
uslugi niepotrzebne, czy zostac przedstawiciel handlowym i zarabiac
proporcjonalnie do wymiernych efektow wlasnej pracy, czy lokowac sie w
serwisie firmy sprzedajacej sprzet elektromedyczny. Albo robic
cokolwiek innego - pracy dla ludzi znajacych sie na komputerach nie
brakuje, tylko ze to nie bedzie statystyka medyczna.

A moze przesadzam - przespaceruj sie po centralach ubezpieczycieli,
ktos przeciez musi tam oceniac ryzyko ubezpieczen na zycie [i od
chorob]. Za pare miesiecy podobna wycieczka do Kasy Chorych.

Ale dobrze platne stanowiska to sie oglasza w Gazecie, albo robi
rekrutacje tanich absolwentow jeszcze przed dyplomem, a nie w UP.

J.


A - kierowca po tym wydziale zawsze zostane..



Mam kumpla (razem kończyliśmy i Zamoyskiego i WT PW), który po
studiach (no, mawet trochę wcześniej) pracował jako nauczyciel w
szkole i równolegle jako kierowca MZA. Ale potem się ożenił i musiał
pójść do normalnej roboty... Inny z kolei kolega z wydziału był przez
pewien czas maszynistą metra, a obecnie jeździ tramwajami. Trzeci też
został tramwajarzem.

Ja mam natomiast pytanie do absolwentow WT PW: Jakie sa mozliwosci zostania
konstruktorem rjp?



Podejrzewam, że teoretyczne... (choć przynajmniej jedna osoba w tym
siedziała - dzięki temu, jak pisał Piotrek Chyliński, mieliśmy
Biebrzę). Natomiast w praktyce zapieprzać za 700 czy 800 zł mało komu
będzie się chciało, a odpowiednio nastawieni koledzy szybko wykończą
entuzjazm 'nowego'.

Większość ludzi, którzy trafiają np. do CNTK, szybko zmienia pracę...

Czy trzeba pojsc od poczatku na jakas konkretna specjalizajce,
czy po prostu po studiach sa oferty pracy.



Za moich czasów specjalizację wybierało się po IV semestrze (teraz
chyba po V). Także przez całą zakichaną mechanikę i automatykę
przejdziesz...

Nie ukrywam - praca ciekawa :)



Ale trochę inaczej się na to patrzy, jeśli trzeba się z tej pracy
utrzymać...

o-----------------------------------------------------------------o
| Tadeusz Franciszek Zieliński                                    |
| E-mail: tadeusz.zielinski[małpa]iname.com                       |
o-----------------------------------------------------------------o
| Kobieta, która przestaje być dzieckiem, przestaje być kobietą   |
o-----------------------------------------------------------------o

1. można pracować w dziwnych godzinach




traktowac jako plus tej pracy.

2. przyjmują każdego - łącznie z emerytami.



no wlasnie, pytanie dlaczego? Dlaczego kazdego ?

Ale jest to wyzysk i BARDZO ciężka praca. (...)



pewnie tak, ale ludzie godzą sie na ta prace i ida tam dobrowolnie i znowu
pytanie dlaczego. Przeciez jest sa inne oferty pracy, moze duzo bardziej nie
jest platnej, ale za to bardziej odpowiedzialnej i wymagajacej pewnych
kwalifikacji. Niestety najczesciej brakuje tych kwalifikacji a nawet jesli
sa to zdarza sie, ze po prostu ludzie sie boja. Lepiej odsiedziec na kasie
12 godzin gdzie wiadomo co od ciebie sie wymaga i nic Cie nie zaskoczy.
Problem jest na pewno bardzo zlozony i siega co najmniej do systemu
szkolnictwa, ktory w ogole nie jest dostosowany do aktualnego
zapotrzebowania na rynku pracy. Ale to juz dyskusja na inna grupe ;)

Cały opis dotyczy TESCO, ale podobnie jest w innych miejscach.
Generalnie - naprawdę odradzam.



ja mam np. blisko do tesco i z punktu widzenia klienta ten hipermarket
niczym nie rozni sie od innych. Jesli chcesz zebym w ogole zrezygnowal z
zakupow w hipermarketach to niemozliwe, bo tam jest taniej, bo jest wszystko
w jednym miejscu itp. Moge tylko ubolewac nad warunkami pracy kasjerow w
takim sklepie i nic poza tym. Zarobki w Polsce sa niskie, wiadomo ile
zarabiaja nauczyciele, pielegniarki nawet lekarze czy pracownicy
uniwersytetow, wiec dopoki to sie nie zmieni to kasjerzy beda dostawac tyle
ile dostaja.

pozdrawiam
Tomek


4ax.com:

i Do tego zaplacisz za mieszkanie, telefon, prad itd itp. nie mowiac
jeszcze o tym ze moze to mieszkanko jeszcze splacasz....
Powiedz mi - jesli jest tak dobrze to dlaczego nauczyciele nie dostaja
_obiecanych_ podwyzek, pieegniarki strajkuja, lekarze zarabiaja grosze
(nie wszyscy co prawda), i generalnie podwyzki sa nizsze niz inflacja.
NO i nie zapomnijmy o tym ze cos trzeba przeciez jesc.
I jeszcze odpowiedz na pytanie w jakim kraju wspanialej UE 2pokojowe
mieszkanie w koszmarnym bloku w kiepskiej dzielnicy kosztuje
przeliczajac na pensje tyle cou nas?

Jedno jest pozytywne przynajmniej Ty jestes zadowolony i wydaje Ci
sie, ze idzie ku lepszemu.



Nie obraz sie ale marudzisz jak stara baba ;-). Mozliwosci jakie dzis sa
aby miec wiecej niz przecietne 1500zl sa OGROMNE i tylko w pracowitosci,
umiejetonosci i glowonie wlasnej sile przebicia zlezy czy do postawionego
celu mozna realnie dojsc.
Nie ma pracy? Wiem ze na wsiach i w malych miasteczkach oddalonych od
wiekszych miast jest ciezko, jednak nie wierze ze nie ma wyjscia z trudnej
sytuacji. W Warszawie ludzie narzekaja ze nie ma pracy, wystrczy wejsc na
gazeta.pl i poszukac ofert, po 1400 w poniedzialki i piatki  ! 1400 ofert
pracy z czego wiekszosc to zatrunienie kilku osob. Zeby nie bylo ze jestem
oderwany od rzeczywistosci w pazdzierniku zaczalem szukac pracy (dorywczej)
na 7 CV zostalem zaproszony do 5 firm i wszedzie zaproponowano mi prace -
CUDA? Nie sadze. Przecietnie pracujac 8h dziennie co wcale nie jest
szczytem mozliwosci mozna zarobic, 1300-1500zl. Gdyby ktos chcial moze
pracowac po 12 h albo 14 bo tak sie pracuje np w USA. Moja daleka rodzina w
NY z ktora od niedawna znow utrzymuje kontakt, pracuje wlasnie po 12h, moja
siostra jest w collegu i tez pracuje, 10$ za godzine i po 12h dziennie. Dla
niej to norma. W Polsce Trzeba nauczyc sie pracowac i zdac sobie wreszcie
sprawe ze spoleczenstwo bogaci sie przez prace a nie przez zle lub dobre
postulaty rzadu, one moga pomoc lub utrudnic ale jak widze lumpa
siedziacego pod sklepem i narzekajacego na rzad to mam ochote mu przywalic
w dupe!

GLide



Z calym szacunkiem :-)

Też fajne !Drewniana replika XIX-wiecznej łodzi rybackiej na wodach Zalewu Wiślanego

Szkutnicy z Niemiec po raz kolejny gościli nad Zalewem Wiślanym. Eksperci od tradycyjnego budowania łodzi kontynuowali prace nad repliką żakówki. Łódź ma zostać zwodowana jeszcze przed wakacjami. Wszystkie prace prowadzone są z myślą o wzbogaceniu oferty muzealnej i urozmaiceniu zwiedzania.

- Planujemy krótkie rejsy po Zalewie Wiślanym dla zwiedzających muzeum w Kątach Rybackich i zorganizowanych grup- tłumaczy Robert Domżał z Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku, którego filią jest placówka w Kątach. - Przez ostatnie trzy lata korzystaliśmy z wiedzy i doświadczenia szkutników z Torgelow. Resztę prac wykonamy samodzielnie.

Gotowy jest szkielet drewnianej łodzi. Specjaliści pracowali tylko przy użyciu tradycyjnych narzędzi i technik. Drewniane elementy kadłuba są gięte nad parownicą. Metalowe okucia np. masztu i gwoździe wykonywane są ręcznie.

Dawni szkutnicy musieli posiadać liczne umiejętności w tym kowalskie i ciesielskie. Wiedza szkutnicza jest bardzo cenna. Niewiele osób zna ten fach, a zainteresowanie drewnianymi konstrukcjami jest coraz większe. Ekipa czterech, pięciu fachowców na budowę sześciometrowej żakówki potrzebuje minimum miesiąca pracy. Tylko pasjonaci oraz nauczyciele zawodu szkutnika budują w taki sposób.

W niemieckiej miejscowości Torgelow działa stocznia, która specjalizuje się w odtwarzaniu historycznych jednostek, dawnej kultury, głównie pod kątem edukowania najmłodszych.
Podobny plan ma być realizowany na terenie Muzeum Zalewu Wiślanego w Kątach Rybackich. Już latem działały pierwsze edukacyjne stanowiska, m.in. nauki wiązania żeglarskich węzłów.

- Do końca tego roku chcemy przeprowadzić testowe lekcje - mówi Jacek Bielecki z muzeum w Kątach Rybackich. - Przygotowaliśmy kilka konspektów dla różnych grup wiekowych, od dzieci z podstawówki po młodzież ponadgimnazjalną. Uczniowie wezmą udział w muzealnych zajęciach, w czasie których będą zapoznawać się z historią Zalewu Wiślanego, rybołówstwa i szkutnictwa. Dla zainteresowanych chcemy otworzyć grupy modelarskie i szkutnicze. Chętni pomagaliby nam przy remontach i budowie jednostek.
Uruchomienie warsztatu szkutniczego i historycznych stanowisk to powrót do korzeni i tradycji terenu nad Zalewem Wiślanym. Fach szkutnika na tym obszarze był przekazywany z pokolenia na pokolenie. Jeżeli znajdą się pasjonaci, wymierający zawód może się odrodzić.


Sprzątaczka nie zarobi dużo - ok. tysiąca złotych, ale niewykwalifikowany robotnik drogowy może dostać w stolicy już od półtora do dwóch tys. zł, a pomocnik w firmie zajmującej się remontami mieszkań nawet 2,5 tys. zł (pensja zależy od liczby zleceń). To więcej niż zarobki początkującego nauczyciela - ok. 1,2 tys. zł. (...) Bez trudu pracę znaleźć mogą też telemarketerzy. Na 65 zarejestrowanych osób wykonujących ten zawód czekało ponad 700 miejsc pracy. W stolicy poszukiwani są też kierowcy ciągników. Takich pracowników szukały 54 firmy. Nie zgłosił się nikt. (...) Z najświeższych danych portalu Pracuj.pl wynika, że wśród osób z wyższym wykształceniem pracodawcy najczęściej poszukują specjalistów zajmujących się handlem i sprzedażą. To do nich jest adresowanych ponad 8,5 tysiąca ofert pracy spośród 50 tys. propozycji zebranych w portalu.

http://biznes.onet.pl/0,1587911,wiadomosci.html

.....cóż tu dodawać... skoro za 1200 sprzątaczki nie chcą w tym kraju już nawet miotły tknąć, a mimo to kandydaci do zaszczytnej służby w LP biją się o tak równie "atrakcyjne i dobrze płatne" posady (bez realnych perspektyw uczciwego awansu kiedykolwiek - czego im się już nie mówi) to czasem zastanawiam się, czy ten owczy pęd młodzieży do LP wynika jedynie z oczadzenia w leśnych szkołach "etosem zawodu i czarem munduru" czy wynika z braków w piątej klepce? Ci co się tam zasiedzieli... pal licho, życie płata takie figle i nie da się tak od ręki wszystkiego w diabły rzucić, ale po co dziś dobrowolnie leźć w te bagno wobec takich perspektyw wkoło? Żeby potem tylko płaczu nie było: "...Bożesz ach mój Boże, czemuś mnie opuścił jak umowę z LP podpisywałem..?"
ja od października chcę zacząć pedagogikę (nauczanie przedszkolne i wczesnoszkolne) dlatego zwracam się do BiK jak ci było? i jakie twoje wrażenia po tym kierunku ?? Zaznaczam, że nie będę robić tego na uczelni państwowej tylko prywatnej.

biedronko ja właśnie kończę ten kierunek, więc pozwolę sobie się wypowiedzieć, mimo że nie mnie pytałaś.
jak powiedziała evelina, najważniejsze pytanie jest czy chcesz pracować później w zawodzie.
jeśli tak - zarówno studia, jak i praktyki, a nade wszystko późniejsza praca - wszystko sprawi Ci ogromną frajdę i satysfakcję. wiem, bo ja tak mam.
natomiast jeśli nie... no cóż, wtedy lepiej rozważyć inne kierunki. mam w grupie kilka dziewczyn, które właśnie nie chcą pracować w zawodzie. i narzekają, jak trzeba zrobić praktyki, jak trzeba coś wiedzieć, czymś się wykazać... szczególnie jeśli chodzi o sprawy stricte zawodowe, potrzebne tylko przy pracy nauczyciela.
przez studia pedagogiczne [jeśli się chce z nich korzystać] nie można przejść luzem! musisz wiedzieć, że na Tobie spocznie odpowiedzialność za te ileśtam razy 20 osób. młodych ludzi. małych dzieci, które będą wierzyć w każde Twoje słowo, nawet w to, że wieloryb to ryba... trzeba najpierw zdać sobie sprawę z tej odpowiedzialności, a później zrobić wszystko, żeby sie jak najlepiej przygotować do tej "misji".
wierzę, że tą refleksję masz już za sobą. i wiesz czego chcesz.

druga sprawa to zatrudnienie po tych studiach. patrząc na możliwości moje i moich koleżanek - zawsze będzie, zawsze coś się znajdzie. szczególnie, że skończysz studia, jak te wszystkie dzisiejsze przyszłe mamy [jak BIK] poślą swoje dzieciaczki do szkoły. wyż jak sie patrzy! nauczyciele zawsze będą potrzebni. i to potwierdza się w ofertach pracy.

i życzę powodzenia na studiach!
co ludzi ciągnie na kierunki humanistyczne? W Polsce nie mają one przyszłości

Jak zwykle dramatyzujesz... i wcale się z Tobą nie zgadzam.
Pojęcie "kierunek humanistyczny" jest zdecydowanie zbyt szerokie by wszystkich ich absolwentów automatycznie wkładać na półkę "wykształceni bezrobotni"...

Absolwentem kierunku humanistycznego jest np: osoba, która skończyła skandynawistykę na UG i gdzie na ok. 30 absolwentów jest ponad 80 ofert bardzo dobrze płatnej pracy w Polsce i za granicą.
Absolwentem takim jest także ktoś kto kończy anglistykę i o ile planuje prace w szkolnictwie czeka na niego ponad 40 tysięcy ofert od zaraz na terenie całej Polski (od następnego roku j. obcy jest na egzaminie gimnazjalnym a brak kadr jest tak potężny, że nawet w gimnazjach uczą ludzie którzy na cebule mówią "onjon" a na warzywa"wedżytejbul" [tylko co warzywa mają do stołu? ] )
Absolwenci arabistyki, wietnamistyki czy innych egzotycznych też o brak pracy się nie martwią...

Ja się zgodzę, że ludzie po fil. polskiej czy pedagogice (gdzie niestety ale prym wiodą płatne wyższe szkoły a ludzi z Uniwerków są często traktowani na równi z nimi ) bardzo często rozwożą pizze czy mają inne "inspirujące" zajęcie ale nie generalizujmy. Część uczy w szkołach... a przecież nigdy nie będzie tak że zawód nauczyciela wyginie... zapewne część z nich ma mniej płatną pracę ale może właśnie robią to co lubią... Niektórym w pracy potrzebna jest też satysfakcja z tego co się robi.
A nakazanie komuś uczenia się matmy tylko dlatego, żeby nie studiował czegoś humanistycznego też zakrawa na absurd. Wbrew pozorom na tym świcie istnieją jeszcze ludzie którzy studia wybierają z powodu zainteresowań a nie tego jaka pensja ich czeka po skończeniu ich... Tacy ludzie sa na wyginięciu ale istnieją.

A jak tak bardzo ubóstwiasz matmę to Cię zmartwię bo ona też nie jest przepustką bo dobrobytu... Absolwenci tak bardzo ubóstwianych do tej pory np: finansów i bankowości, zarządzania czy marketingu też mają ogromne problemy. Kiedyś było modne i od tego czsu rynek sie nimi nasycił.
To ja pozwolę sobie wystąpić w roli advocatus diaboli. Nie uważam, że płatne studia są remedium na wszystkie problemy szkolnictwa wyższego w Polsce. Zgadzam się natomiast, że studia powinny być płatne, a szkoły wyższe podlegać prawom wolnego rynku. Student powinien być zmuszony zaciągnąć kredyt i potem (po znalezieniu zatrudnienia) go spłacać. Kredyty mogłyby być dotowane z budżetu państwa pod warunkiem spełnienia pewnych wymagań (np. praca w Polsce, zatrudnienie w branży itd.).

Dlaczego tak myślę?

1/ Student biorąc kredyt na studia głęboko przemyśli wybór kierunku studiowania i perspektywy z tym związane.

2/ Student mając na uwadze swoje zainwestowane pienądze będzie starał się maksymalnie wykorzystać czas studiowania po to, żeby zdobyć realne umiejętności, nie tylko dyplom uczelni. Na rynku pracy poszukiwani są specjaliści, nie bezrobotni z dyplomem. Studia staną się czasem inwestowania w swoją przyszłość, a nie jedynie ciągiem zaliczanych przedmiotów (wg zasady "3 x Z").

3/ Uczelnia chcąc utrzymać studentów będzie dynamiczniej reagowała na potrzeby rynku pracy (nowe kierunki, specjalności itd.).

4/ Nauczyciele akademiccy będą pod presją wymagania wysokiej jakości ich pracy. Jednocześnie za tę pracę będą odpowiednio wynagradzani (z pieniędzy, które zapłacą studenci). Jeśli nie będą musieli podejmować dodatkowego zatrudnienia, żeby wyżywić rodzinę albo spłacić kredyt za mieszkanie, znajdą więcej czasu, żeby przygotować zajęcia lub budować relację "mistrz-uczeń", o której piszecie.

5/ Dzięki lepszemu dostosowaniu oferty kształceniowej do potrzeb pracodawcy oraz podniesieniu poziomu (nacisk na umiejętności) zwiększy się szansa zatrudnienia po studiach i w miarę bezbolesnej spłaty kredytu.

Wolny rynek nie jest rozwiązaniem idealnym, ale nikt jeszcze nie wymyślił lepszego... W większości krajów na Świecie uczelnie prywatne (płatne) mają większą renomę niż publiczne. W Polsce jest odwrotnie. Poza tym zwykle mniej szanujemy to, co otrzymujemy bez żadnego wysiłku z naszej strony.
hej
dzis ukazalo sie oto ogloszenie
ciekawi mnie czy ktos cos slyszal o tej agencji?
nic nie ma o doswiadczeniu jako kirowca autobusa tylko ze prawko D wiec byloby super...

Miejsce: Wielka Brytania
Opis:
Instytut Języków Europejskich od 1999 roku prowadzi szkolenia językowe dla dorosłych. Kształcimy przede wszystkim urzędników państwowych i samorządowych oraz nauczycieli. Od 2003 roku nasze szkolenia ukierunkowane są na europejski system certyfikacji TELC. Od 2004 roku współpracujemy z brytyjskimi agencjami rekrutacyjnymi oraz zakładami pracy. Pozyskujemy polskich pracowników na brytyjski rynek pracy. Od 2005 roku posiadamy status Agencji Pośrednictwa Pracy (certyfikat 1979/1b).
Praca, którą oferujemy, odbywa się bezpośrednio u brytyjskiego pracodawcy, na zlecenie którego poszukujemy kandydatów. Pracodawcy pochodzą z terenu całej Wielkiej Brytanii z wyłączeniem Irlandii Północnej.
Posiadamy zlecenia dotyczące rekrutacji pracowników na terenie UK m.in. od Adecco UK Shildon, Prime Time Durham, Binert Ltd. Darlington, Benecare UK London
Stanowisko:
KIEROWCA AUTOBUSU
Obowiązki:
kierowca autobusu komunikacji miejskiej w Londynie
Oczekiwane kwalifikacje:
prawojazdy kat. D
niekaralność
podstawy języka angielskiego
dobry stan zdrowia
wiek do 40 lat
Oferta:
praca w charakterze kierowcy komunikacji miejskiej w Londynie, pomoc w akomodacji, formalnosci HO, NIN, bank, stały kontrakt 3-,6- lub 12 miesięcy.
Kontakt:
Północ: 056 / 462 40 44
Centrum: 044 / 732 69 77
Południe: 0506 / 76 29 50
E-mail: rekrutacja@ope.net.pl

Url: http://www.ope.net.pl

"Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla potrzeb procesu rekrutacji zgodnie z Ustawą z 2002 roku o Ochronie Danych Osobowych (Dz. U. Nr 101 poz, 926 ze zmianami)".


Ministrów mianuje prezydent na wniosek premiera. Dostają takie fajne czerwone teczki (stąd: ,,teka ministerialna").
BTW. Kiedu ochodzą dostają długopisy.
I składają przysięgę. Żeby być ministrem nie trzeba mieć żadnego wykształcenia. Wystarczy wiek+pełnia praw obywatelskich. Wybór jest zatem typowo polityczny i w kierunku polityki należy kierować aktywne zainteresowania. I dobrze włazić w tyłek szefowi partii.
Ministrowie edukacji bywali wcześniej zazwyczaj nauczycielami, ale regułą to nie jest. Czy nauczyciel jest najlepszym ministrem edukacji? Nie bardzo- to urzędnicza robota.

Więc może politologia.


Jedyny politolog, który był dobrym politykiem nazywał się John Kennedy. Więc politologia nie.
Dlaczego politologia nie ? W końcu jeśli nie ma to większego znaczenia ...

No tak, ale ja nadal nie wiem jaki kierunek studiów wybrać


Gdybyśmy żyli w USA to byś nie zadawała takich pytań tylko przeglądała katalog z ofertą studiów prawniczych Harvardu czy Yale. Niestety żyjemy w kraju króla Ubu. Wszystko i nic się może sprawdzić. Ja polecam studia prawnicze ze względu na przydatność do pracy urzędniczej. Także ze względu na znajomości porobione podczas studiów.
Studia prawnicze odpadają :( Po pierwsze nie mam odpowiednich predyspozycji, a po drugie praca w tym zawodzie przeczy moim ideom (wszak żadko początkujacy, niedoświadczony prawnik ma przyjemność bronić dobrych i uczciwych) .
Ostatnie i najważniejsze: Po co minister edukacji? Jest kilka innych bardziej wpływowych stanowisk. Najważniejsi ministrowie to w kolejności: Skarbu i Finansów Publicznych, Spraw Wewnętrznych i Administracji, Spraw Zagranicznych, Gospodarki i Pracy (jeśli są połączone), Obrony Narodowej... Edukacja jest gdzieś w środku


Bycie Ministrem Edukacji Narodowej nie jest moją ambicją - gdybym kierowała się tym co jest bardziej opłacalne na pewno nie wziełabym sie za MEN . Ja mam swoją WIZJĘ , którą chcę wcielić w życie !!! !!! !!!

[ Dodano: Czw 14 Cze, 2007 ]
Mniej więcej to samo dotyczy nauczycieli. Oni też przez pierwsze kilka lat pracują za 900 zł.


Dlatego też w szkolnictwie potrzeba reformy, wydaje mi się jednak, że mimo wszystko zawód nauczyciela niesie z sobą mniejszą odpowiedzialność niż zawód lekarza, tak samo wykształcenie lekarza jest trochę innej rangi niż nauczyciela. Nie zrozum mnie źle że niby nie mam szacunku dla nauczycieli, też pracują za psie pieniądze.

Trochę się tego po tobie nie spodziewałem. O ile porównania do górników i wcześniejszych emerytur, może też do CBA są słuszne, o tyle reszta 9a zwłaszcza te samochody) to czysta demagogia.


Ale to są takie małe pierdoły których jak się uzbiera to wcale taka mała kasa nie jest.
Ministrowie bez ministerstw, darmowe podwózki rządowymi samochodami, po pięciu ochroniarzy z BOR'u dla byle kogo etc. etc.
Owszem w porównaniu z potrzebnymi miliardami to grosze są, ale jak pieprzą, że wprowadzają "tanie państwo" a wydatki na administracje rosną to irytuje, te samochody były tak symbolicznie użyte;P.
A jak się doda ziarnko do ziarnka do kilka milionów kolejnych się znajdzie, do tego te tracone w rozmaitych i przeróżnych agencjach takich czy siakich etc.

To ile osób liczy ta twoja rodzina, że z pensją matki rzędu 2400 zł i ojca (jak sądzę też mniej więcej tyle) nie byliście w stanie się utrzymać?


Teraz przecie nie narzekam, kiedyś to mój tata zarabiał 1100 zł i miał po 12-15 dyżurów miesięcznie, a mama zarabiała podobnie, wtedy tata musiał odejść z medycyny bo musielibysmy sprzedać dom. Teraz moja mama zarabia całkiem nieźle jak na lekarza, chociaż oczywiście np. w Niemczech ze swoimi kwalifikacjami zarabiałaby 10 razy tyle. Obecnie plasujemy się jako dobrze sytuowana klasa średnia, natomiast jak się patrzy na oferty pracy które rodzice czasami zza granicy dostają to można się uśmiechnąć.
A i rodzina liczy 5 osób + dziadkowie z psią emeryturą. ;)

Owszem, wiadomo, że człowiek na luzach przeżyje za 900 zł miesięcznie, tylko IMHO powinna być róznica w zarobkach lekarza z doktoratem, kilkoma specjalizacjami i dwudziestoletnim stażem, a operatora koparki, albo górnika.
Chcialbym rozpoczac wieczorowo zdrowie publiczne na AM w warszawie, tylko nie moge znales zadnych statystyk z poprzednich lat. Wiadomo ze z wieczorowych raczej sie nie znajdzie, ale nawet z dziennych nie ma. Moze ktos z was studiuje, albo macie znajomych studiujacych ten kierunek. Wiecie jakie sa progi punktowe, czy ciezko sie dostac. A, moze nie jestescie z wawy i macie info na temat innej AM w kraju, tez mile widzane.

Jak tak sie juz rozpisalem to, moze warto zapytac co najlepiej oplaca sie studiowac wieczorowo. Pytanie troche idiotyczne, wiem i wiem tez ze trudno na nie odp.
Teraz studiuje administracje zaocznie i szczerze mowiac nie podoba mi sie ten kierunek.
Wolal bym sie chyba jednak uczyc czegos z biologia, np choc przedmioty powiazane z biola to np fiza, matma, chemia, a znich orlem nie jestem. Jedyne co umie to fiza, choc w bardza malym stopniu.

Przegladalem oferty kierunkow UW i nic ciekawego dla mnie nie wybralem.
Mozna by isc na biologie, choc wiem, ze ciezko sie dostac. Poza tym trzeba kuc te ww przedmioty. Z praca tez kruch, a w roli nauczyciela sie nie widze.

Ogolnie studiowalem chyba wiekszosc panstwowych uczelni w wawie i nie wybralem kierunku dla mnie hmm... moze to i dziwne, ale tak jest.

Wracajac do zdrowia publicznego przegladalem wykaz przedmiotow i zdecydowanie bardziej podoba mi sie jak na administarcji( bo jeszcze myslalem by adm. rozpaczac wieczorowo;]')
Mam znajoma studiujaca dziennie ZP i mowila mi ze jest dosc ciezko, prof sa bardzo wymagajacy.

Na maturze zdawalem: biole, fize, wos, ang, pol. Tak dla ułatwienia. Bedzie wam łatwiej cos wymyslec. Moze napiszecie co Wy studiujecie, zachecicie mnie;) hehe na to licze.

Moze dodam jeszcze, ze pracuje jako przedstawiciel handlowy w deutsche bank i musial bym pogodzic studia z praca. W zwiazku z tym mam jeszcz jedno pytanie. Po 8godz. pracy trzeba iswyklady, wraca sie okolo 23 do domu napewno pod wzgledem wytrzymalosciowym tez łatwo nie jest.

Any Idea xD

_____
Pijac 4piwko tak sobie rozkminiam nad zyciem. Chce jakos to zaplanowac, zeby bylo wmiare rozsadnie poukładane:)

Sory za bledy ort.

Z gory thx i pozdro all
Co do opieki społecznej to ja się nie zgadzam, aby pieniądze, które płace w podatkach były rozdawane ludziom, którzy nie pracują bo nie i piją tylko wódę w melinach. Moim zdaniem powinny być organizowane roboty interwencyjne i powinno się ściągać ludzi do pracy w kolejności od tych najbiedniejszych. Jak nie zgadzasz się na pracę, a nie masz żadnych przeciwwskazań zdrowotnych to zabierają ci zasiłek na stałe i tyle w temacie. Teraz jest tak, że jak ktoś dostanie ofertę z urzędu pracy to może sobie odmówić i nadal pracuje w szarej strefie i dostaje wszystkie możliwe zasiłki. To jest dopiero chore.
Tak samo nie zgadzam się na to, żeby z moich podatków dotowany były jakiekolwiek instytucje religijne nie licząc muzeów i zabytków. W tym katolandzie mamy taką paranoję, że aby nagiąć prawo świątynia opatrzności stała się zabytkiem zanim ja wybudowano. Na chwałę czego i kogo? Pewnie klaustrofobii będzie można tam w środku dostać.

Co do mieszkań, może wyliczę:
- VAT 22%
- olbrzymie koszty pracy
- brak gruntów, te które są, np. w centrach miast są rozdawane kościołowi bo w 1321 roku były jego własnością
- samowola urzędnicza
- absurdalne przepisy w stylu nie mogę wyciąć sobie jabłoni, która rośnie na moim i tylko moim terenie, tak samo jak nie mogę sobie czegoś zbudować, na moim terenie, bo to się nie widzi jakiejś babie za biurkiem

Osobnym rozdziałem jest rozdawnictwo państwa. Szpitale są tak zadłużone to je zamknąć, a nie, że nic się nie robi. Jak mój ojciec by się spóźnił z podatkami 1 dzień to przyjdą w nocy i go wywloką, ale taki szpital może nie płacić zusu bo ojenka nie ma kasy.

KRUS i związana z tym niesprawiedliwość to temat na książkę.

Uprzywilejowane grupy społeczne jak górnicy, hutnicy, nauczyciele, mundurowi itp. oni też ciągną kasę...

Ogólnie to w katolandzie są ogromne dysproporcje między uprzywilejowanymi a całą resztą, cóż takie życie...
Jako, że to jeden z poczytniejszych tematów na forum przycichł chciałbym Wam przedstawić fragmenty tekstu pani Krystyny Pielak z Rady Pogramowej Prudnickiego Ośrodka Kultury na temat POK-u, z zwłaszcza stanowiska wobec święta miasta.
Byli uczniowie ZSZ nr 2 w P-ku znają panią Krystynę i wiedzą jaką estymą cieszyła się wśród uczniów. Żeby nie było żadnych domysłów, praca w radzie jest społeczna i jej członkowie nie mają żadnych korzyści z faktu członkostwa w niej, a tym bardziej "nadstawiania głowy za kogoś".

"Stanowisko rady programowej jest jednoznaczne. Nie można rezygnować z systematycznej pracy, przede wszystkim z dziećmi i młodzieżą i współpracy z ich ofiarnymi instruktorami – nauczycielami głównie przedszkoli, szkół podstawowych i gimnazjów, dla jednej, choćby nawet „wystrzałowej” imprezy. Chyba, że znajdą się sponsorzy, choć o nich trudno a i potrzeb coraz więcej. I może w tym kierunku powinna potoczyć się prasowa dyskusja o jakości czerwcowej imprezy."
I drugi fragment:
"Zaniepokojenie rady wzbudza fakt małego zainteresowania uczestnictwem w wydarzeniach kulturalnych młodzieży starszej. Oczywiście, każdy wybiera to, co lubi. Uznaliśmy jednak, że oferta POK dla tej grupy (poza bogatą muzyczną) jest uboga. Czy tylko z winy POK? To fakt warty zainteresowania. Zaś do odnotowania cisza, jaka zapanowała po liście rady programowej POK do szkół ponadgimnazjalnych z propozycją prezentacji dorobku kulturalnego. Za jedyną do tej pory odpowiedź uznać należy przedstawienie „Iwony księżniczki Burgunda” przez zespół uczniowski LO nr 2 pod kierownictwem p. E. Zapały."

Cały materiał opublikowany zostanie w TP. Tylko proszę nie robić z tego SZUMNEJ ZAPOWIEDZI. Przypomniam, że jest to stanowisko RADY PROGRAMOWEJ (nie moje, nie TP, ani nawet p. Grajka), a przedstawiam je, żeby:
1. Przypomnieć zakurzony nieco temat.
2. Przedstawić argumenty z drugiej linii frontu, bo na forum "dyskusja" była niestety jednostronna (przez to trochę nudna), bo odpowiedzialne osoby nie poczuwały się do zabrania głosu, zresztą nie każdy ma ochotę na rozmowę z anonimowymi osobami.

Jeśli ktoś będzie miał ochotę rzeczowego skomentowania listu pani Pielak na łamach TP to proszę. Proszę jednak wstrzymać się z tym do czasu lektury całego tekstu. Tymczasem co myślicie o przedstawionym wyżej stanowisku?
Oferta pracy - Osoba do prowadzenia zajęć przedszkolnych

Centrum Edukacji ATUT

Telefon: 0661 933 866

www: www.ceatut.com.pl
OPIS FIRMY

Centrum Edukacji ATUT to największa w Polsce firma zajmującą się edukacją dzieci, młodzieży oraz osób dorosłych.
STANOWISKO

Poszukujmy osób do prowadzenia zajęć:
- języka angielskiego
- zajęcia taneczne
- rytmika
- logorytmika
- gimnastyka korekcyjna

WYMAGANIA

Język angielski
Wymagania:
- tytuł licencjata lub magistra Filologii Angielskiej
- udokumentowana certyfikatem znajomość języka (min. FCE)
- przygotowanie pedagogiczne

Zajęcia taneczne
Wymagania:
- absolwent pedagogiki przedszkolnej lub wczesnoszkolnej
- ukończony kurs instruktorski i/lub książeczka startowa i/lub ukończony II stopień tańca

Rytmika
Wymagania:
- tytuł licencjata lub magistra Wychowania Muzycznego
- przygotowanie pedagogiczne;

Logorytmika
Wymagania:
- tytuł licencjata lub magistra wychowania muzycznego oraz podyplomowe studia z zakresu logopedii lub dyplomowany logopeda z umiejętnością gry na instrumencie klawiszowym.

Gimnastyka korekcyjna
Wymagania:
- tytuł licencjata lub magistra Fizjoterapii, Rehabilitacji lub AWF (z kierunkiem korektywa)

OFERTA

- interesująca, pełna wyzwań praca
- zatrudnienie w stabilnej firmie

lokalizacja: Katowice, Piotrków Trybunalski, Oświęcim, Białystok, Radom, Skarżysko-Kamienna, Starachowice, Lodz, Poznan, Nowy targ ,warszawa,
skierniewice, radomsko, czestochowa, kielce
wymagane cv:tak

zawód:Nauczyciel / Instruktor / Lektor

branża:Edukacja

kontakt: Marcin Janiszewski
ŚLĄSKA WYŻSZA SZKOŁA MEDYCZNA W KATOWICACH

WYKŁDAOWCA AKADEMICKI
Miejsce pracy: Katowice
Region: śląskie
Opis stanowiska:
W związku z rozwojem uczelni SWSM - Śląska Wyższa Szkoła Medyczna w Katowicach poszukuje dodatkowej kadry dydaktycznej do prowadzenia zajęć ze studentami w ramach studiów licencjackich.

Zatrudnimy nauczycieli posiadających tytuł magistra, lub równorzędny, oraz osoby posiadające stopień lub tytuł naukowy z zakresu:

nauki farmaceutyczne (biochemia, farmakologia, mikrobiologia, technologia postaci leku, toksykologia),
nauki medyczne (biologia medyczna: biochemia, dermatologia, farmakologia, endokrynologia, onkologia, patofizjologia, fizjoterapia),
nauki biologiczne (biochemia, biotechnologia, mikrobiologia).

Kandydaci poszukiwani są do prowadzenia następujących przedmiotów:

higiena,
kosmetologia pielęgnacyjna,
fizjoterapia i masaż,
Skrócony wykaz zagadnień do ww. przedmiotów dostępny jest na:
http://www.swsm.pl/index....&task=view&id=3
oraz:
http://www.bip.nauka.gov....osmetologia.pdf

Wymagania:
Od pracownika oczekujemy:

bardzo dobrej znajomości przedmiotu,
doświadczenia w dydaktyce,
dyspozycyjności,
zdolności dydaktycznych.
Oferujemy:
Forma zatrudnienia:

umowa o pracę, umowa zlecenie lub o dzieło,
praca ze studentami trybu stacjonarnego lub niestacjonarnego.
Zgłoszenie do postępowania kwalifikacyjnego powinno zawierać:

list motywacyjny,
CV,
deklarację odnośnie zakresu preferowanych zagadnień (przedmiotów).
Jak przesyłać dokumentację?

Powyższe dokumenty prosimy przesłać na adres: praca@swsm.pl
W temacie przesyłki proszę wpisać: Praca nauczyciel - Nazwisko Imię (bez polskich liter).
Prosimy, aby CV, list motywacyjny oraz deklaracja dołączone było jako jeden załącznik zatytułowany: nazwisko_imie.doc( w przypadku Worda).
Uprzejmie informujemy, że skontaktujemy się z wybranymi kandydatami.

Aplikacje zawierające CV i list motywacyjny prosimy przesyłać na adres:

praca@swsm.pl

http://www.swsm.pl
Prosimy o dopisanie następującej klauzuli: "Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w mojej ofercie pracy dla potrzeb niezbędnych do realizacji procesu rekrutacji (zgodnie z ustawą z dn. 29.08.97 roku o Ochronie Danych Osobowych Dz. Ust Nr 133 poz. 883)".
„Zima w Mieście” zniknie z miasta?
autor: NATALIA BET, mz, 2008-01-17, Ostatnia aktualizacja: 2008-01-17
link: http://www.zw.com.pl/zw2/...out=2&page=text

Coraz mniej jest ochotników – nauczycieli do pracy w czasie trwania „Zimy w Mieście”. Powód? Zbyt niskie wynagrodzenie.
Jeszcze kilka lat temu wynagrodzenie za opiekę nad dziećmi w czasie zimowych ferii działało na pedagogów jak magnez. Przez dwa pierwsze dwa lata akcji nauczyciel zarabiał około dwóch tysięcy brutto. Z biegiem czasu kwota ta zmniejszała się. W tym roku aż o połowę.
W Szkole Postawowej nr 140 na całe dwa tygodnie pracy zdecydował się tylko jeden nauczyciel. – Jest problem ze znalezieniem chętnych do pracy. Stawki są za małe. Nauczyciele nie chcą poświęcać swojego wolnego czasu na dodatkową pracę za tak małe pieniądze. Wolą odpocząć – przyznaje Bożenna Kuskowska, dyrektorka podstawówki nr 140.
Kuskowska z problemu kadrowego wybrnęła w ten sposób, że pedagodzy będą pracowali na zmianę.
Nauczyciele wolą dorobić sobie, wyjeżdżając na zimowiska, pracując jako opiekunowie – mówi Marianna Sudzińska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 169 im. Orła Białego. – Poza tym miasto zmniejsza kwoty na dodatkowe atrakcje dla dzieci. Wiadomo, że rodzice, którzy nie mają pieniędzy na zorganizowanie dziecku ferii, nie zawsze mają pieniądze, żeby dać na bilet do kina – skarży się dyrektorka.
Tymczasem Mirosław Sielatycki, zastępca dyrektora miejskiego biura edukacji przyznaje, że od dwóch lat pensje za pracę w czasie „Zimy w Mieście” nie wzrosły. Podwyżki szykują się zaś w czasie letniej akcji.
– Jeżeli dyrektorzy mają problem z chętnymi do pracy, mogą zatrudnić organizacje pozarządowe – tłumaczy Sielatycki. – Poza tym jest możliwość zaangażowania do pracy instruktorów sportowych. Należy zgłosić to dzielnicowym koordynatorom akcji – tłumaczy.
Sielatycki nie zgadza się jednak z opinią, że zmniejszyła się oferta kulturalna dla dzieci.
– W tym roku pojawiły się chociażby zajęcia poświęcone pasji naukowej – mówi Mirosław Sielatycki.
Tegoroczna „Zima w Mieście” rozpocznie się 29 stycznia, a skończy 9 lutego. Dzieci będą brały udział w zajęciach w szkole od rana do godz. 16, 17.
Źródło: Życie Warszawy
http://praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,74785,3983691.html

Jest praca - dolnośląskie

pcg2007-03-13, ostatnia aktualizacja 2007-03-13 16:33

We wrocławskich centrach finansowo-księgowych jest praca dla absolwentów szkół wyższych. Siemens, HP, UPS, GE, Volvo, ACN, Capgemini, Central Europe BPO, Diehl Controls, KPIT, QAD, REMY International, WABCO, Whirlpool, NG Engineering, Tieto - Enator, Nokia- Siemens szukają ekonomistów, księgowych, programistów i informatyków. Bank Credit Suisse, który otworzy tu w trzecim kwartale jedno z trzech na świecie centers of exellence (obsługa najbogatszych klientów), szuka ludzi z wyższym wykształceniem, z doświadczeniem w finansach i biegłą znajomością języka angielskiego i niemieckiego. Bój o pracowników toczą otwierane lada moment we Wrocławiu centra handlowe. Do pracy w Arkadach Wrocławskich (otwarcie koniec kwietnia), Pasażu Grunwaldzkim (4 kwietnia) i Galerii Legnickiej (jesień 2007) poszukiwani są sprzedawcy, kierownicy sklepów, działów, dekoratorzy. Razem nawet ponad tysiąc osób. Pracowników różnych szczebli (głównie na produkcję) szuka powstająca w Biskupicach Podgórnych fabryka LG Philips LCD. Zakład rusza w połowie roku. Do 2011 r. znajdzie tam pracę około 3 tys. osób. Będą produkować ekrany do monitorów i telewizorów. Pracowników szukają również wszyscy poddostawcy LG Philips. W fabryce Dongyang Electronics pracę znajdzie około tysiąca osób. Tyle samo stanowisk tworzy LG Chem, a trzy razy więcej firma Heesung Electronics Poland. LG Electronics przy produkcji lodówek i telewizorów da pracę ok. 2 tys. osób, Toshiba - 500. Zatrudnienie zwiększa Toyota, na razie o kilkadziesiąt, potem o kolejnych kilkaset osób, gdy ruszy rekrutacja w fabryce w Wałbrzychu. W Świdnicy fabrykę otworzył w grudniu Electrolux. Zatrudnienie przy uruchamianych nowych liniach produkcyjnych ma tam znaleźć ok. stu osób.

Nowy aquapark we Wrocławiu szuka kilkudziesięciu pracowników administracji oraz instruktorów i ratowników. W urzędach pracy są jeszcze oferty dla nauczycieli, głównie języka angielskiego, operatorów maszyn, kierowców, spawaczy, przedstawicieli handlowych, sprzedawców, budowlańców i drogowców.

Informacje

Bezrobocie na Dolnym Śląsku wynosi 16,8 proc., we Wrocławiu - 7,9 proc.

Średnie wynagrodzenie w województwie - 2747 zł (podajemy średnią brutto w sektorze przedsiębiorstw, czyli firm zatrudniających powyżej dziewięciu osób)
Witam, poszukuję poważnej grupy buddyjskiej, do której mógłbym się zapisać i ćwiczyć tam Drogę Buddy.
Obecnie praktykuję w grupie zen, ale powoli mi się tam nudzi. Nastąpił chyba syndrom wypalenia.
No i żeby grupa była fajna. Żeby ludzie byli fajni, nie było jakichś tarć i sporów. Żeby były tam fajne dziewczyny i kobiety (najlepiej wolne), żebym mógł sobie tam znaleźć jakaś odpowiednią dla siebie partnerkę. Nadmienię przy tej okazji, iż jestem wrażliwy, inteligentny, nieśmiały, bystry. POszukuję kobiety praktykującej buddyzm, która by nadawała na tych samych falach.

Najchętniej zamieszkałbym w ośrodku takiej grupy. Tak - byłbym skłonny do takiego poświęcenia. Mieszkam już w ośrodku zen od 1994 albo 1993 r., a więc już z górą 15 lat!

Dobrze by było, aby była już jakaś konkretna baza materialna, która umożliwia praktykę.
No i żeby nie było jakichś zakazów, typu, że będąc w danej grupie, nie można w tym samym czasie brać udziału w ćwiczeniach innych grup buddyjskich ani kontaktkować się/pobierać nauki u innych nauczycieli tradycji buddyjskich.

Nie czarujmy się: oferta buddyzmu nie trafia do wielu. Jest zbyt wymagająca, czasami trudna do zrozumienia i przeciętny zjadacz chleba nie jest w stanie pojąć nauki Buddy.

No, to myślę, że się jasno określiłem. Mam nadzieję, że znajdę jakąś sensowną grupę. Bo jak nie, to nie wiem, co zrobię. Poświęciłem kupę lat własnego życia na ten cały buddyzm i nie chciałbym, żeby się okazało, że mogłem sobie to podarować i zrobić w życiu jakieś konkretne rzeczy (np. założyć rodzinę, mieć dobrą pracę itd). Że to była tylko taka zabawa w buddyzm, jakieś egzotyczne czary-mary.



Powycinałam co ciekawsze fragmety - jak dla mnie żenujące.
Ogłoszenie pod hasłem: jestem goły i wesoły, szukam lokum w ośrodku buddyjskim bez zobowiązań, najlepiej z kobietą, wypaliłem się po 15 latach praktykowania nie -wiadomo-czego i nie wiedzieć-czemu.
Autorowi proponuję poczytać wątek Sotetsu Yuzen i Mumon-Kai, może dojdzie do wniosku - że nikt go podstaw buddyzmu nie nauczył, a został oszukany przez pseudo-nauczyciela.
Ludzie świeccy mają obowiązek żyć moralnie świeckim życiem a tracic czas na jakieś medytacje bez wykwalifikowanego przewodnictwa, a potem narzekać, że zmarnowali czas, bo nie mają fajnej pracy...człowieku kto Cię otumanił, jak nie Ty sam siebie w pierwszej kolejności! Weż chociaż za siebie odpowiedzialność, a nie zamieszczaj ogłoszenia pseudomatrymonialne.
Uściski i pokłony
Dokładnie jodzi, co niektórym to się w tyłkach przewraca, chyba z dobrobytu . A ja się dziwiłam skąd ogłoszenia typu: "mam 14 lat, już umiem galopować i skakać z kłusa szukam pracy w stajni za jazdę i kieszonkowe"

Mi też się wydawało patrząc przez pryzmat własnych doświadczeń, że oferuję naprawdę dobre warunki. Konie prywatne- żadnej rekreacji po której koń juz nie ma siły by jeszcze chodzić pod pracującymi za jazdy. Nie wyliczam czasu jazdy, byle w ramach zdrowego rozsądku i kondycji konia. Jak ktoś ma ochotę może sobie przywozić swojego nauczyciela lub opłacić jazdy z zaprzyjaźnionym sąsiadem. Jak ktoś ma ambicje i umiejętności może jeździć na zawody. Mam transport własny więc duuuża część kosztów odpada.
A pracy naprawdę nie jest dużo przy dwóch koniach. Zadbać o konie, sprzęt, zagrabić przed stajnią, czasem wybieg trzeba sprzątnąć.

Ale najłatwiej jest usiąść przed kompem i narzekać, że w okolicach Warszawy nie ma stajni gdzie można jeździć za pracę.



Ja do stajni starej po 25 km na rowerze zasuwałam i jakoś zyje nadal...

bera kobieto , jakby to z dwa lata temu taką oferte dała to bym cię po rekach całowała......

Ja pamietam jak nawet w szarzy po jeździe płątnej była 1h pracy na rzecz stajni . To sie okna w stajni myło , kamienie wybierało z ujeżdzalni ......W jednej stajni co pracowałam to pieliłam ogródek , dbałam o drzewka , byłam panienką na posyłki jak trzeba było coś koniom kupic < sama dokładałam tez do ulubionego konia np. witaminy , podkowy i kucie , szczotki , kantary itp itp > prowadziłąm jazdy , dzieci oprowadzałam , ryczką przewoziłam , jeśc dawałam , na padok wywalałam i zbierałąm , konie czysciłam , boksy i dzrzwi do nich malowałam , stajnie zamiatałam i oczystosc w siodlarni i paszarni dbałam....itp itp. No i 'obornikowanie of course
Chodzi o to, ze w czwartek zadzwonil do mnie dyrektor technikum z pytaniem
czy moja "oferta" pracy w jego szkole od wrzesnia jest nadal aktualna?
Oczywiscie dzis [w piatek] sie z nim spotkalem i powiedzialem mu, ze
oczywiscie, no bo niby dlaczego mialbym mu odmowic.
W kazdym razie zrobilem cos, czego zdaje mi sie nie powinienem zrobic, ale
wlasnie na to pytanie chcialbym abyscie mi odpowiedzieli.
Otoz, on powiedzial, ze z duzym prawdopodobienstwem moze powiedziec, ze da
mi prace nauczyciela informatyki w tej szkole. No ale mi to nie dalo spokoju
i chcialem wiedziec, cze na pewno bym ja dostal, wiecie, taka niepewnosc
przez 8 miesiecy by mi najlepiej na zdrowie nie wyszla, ale nie wazne.
Chcac cos z tym zrobic spytalem go czy moglym za dwa tygodnie w srode
poprowadzic lekcje.
Odpowiedzial, ze oczywiscie nie ma sprawy.

No i wszystko by bylo spox, tylko sie zastanawiam czy dobrze zrobilem...
Bo problem jest w tym, ze jak wypadne na tej lekcji jak ostani glupek, to
moge sie pozegnac z ta praca, a nie ukrywam, ze mi na niej bardzo zalezy,
ale z drugiej strony to sobie mysle, ze jak bedzie dobrze to bede pewny, ze
mam ta prace.
Ale ja jakos nie potrafie sie zamartwiac, jsh teraz mysle o tym jak to
bedzie.
Lekcja, jest bardzo latwa, bo wprowadzenie do Excel'a, wiec nie ma problemu
z wiedza. Jest inny problem, ja mowie jak sie denerwuje - niewyraznie,  a
raczej bardzo szybko. Nie powiem, umiem sie panowac i powiniienem sobie dac
rade, ale jakos boje  sie tego dnia jak wyroku, jak jakiegos waznego
egzaminu. W sumie jest to egzamin, ale nic mi nie zrobia jak nie wyjdzie mi,
ewentualnie nie dostane tej pracy.
Musze sie przyznac, nie chwalac sie po drodze, ze chodze na kurs CISCO
[najkrucej, to o wszystkim zwiazanym z siecia]. w kazdym badz razie, na
samym poczatku rozmowy, dyrektor od razu zapytal o ten kurs, tka jakby mu
zalezalo na nim wiecej niz na tym jak bede uczyl i co ze soba reprezentuje.
Fakt jest taki, ze jak ukoncze ten kurs [gdizes za 3-y lata] to bede mogl ja
taki kurs prowadzic i wtedy by ta szkola duzo na tym zyskala, bo w mojej
miejscowosci nie ma go jeszcze.
Wiec sam nie wiem, co po mnie chca, czy abym byl tym informatykiem, czy
jednak szpecem od sieci, za ktorego sie nie uznaje, bo po pierwsze daleko mi
do tego, a po drugie, az taki dobry nie jestem, aby byc reprezentantem na
cale czechowice.
Ale olac. mysle sobie, poprowadze ta lekcje i bedzie spox, byle ja nie
spascic, ale no walsnie, tu jest jedno ale, bo nie wiem jak to bedzie. boje
sie jak hol.ra, na sama mysl mnie ciarki przechodza. Jak se wspomne ze jak
na tych zajeciach bedzie dyrektor i nauczyciel i te podobno 14 dizewczyn[ bo
jsh mi podali konkretna klase, a raczej ja sobie wybralem] to nie wiem czy
dam rade. wiem, ze z ich uspokojeniem nie bede mial probelmu, bo autorytet
beda mieli kolomnie, wiec jest dobrze, byle by ogolna ocena lekcji wypadla
jak najlepiej i o to mi chodzi. jak to bedize. sam jsh nie wiem co pisac,
boje sie , a z drugiej strony wiem, ze powinno byc dobrze.


Chodzi o to, ze w czwartek zadzwonil do mnie dyrektor technikum z pytaniem
czy moja "oferta" pracy w jego szkole od wrzesnia jest nadal aktualna?
Oczywiscie dzis [w piatek] sie z nim spotkalem i powiedzialem mu, ze
oczywiscie, no bo niby dlaczego mialbym mu odmowic.
W kazdym razie zrobilem cos, czego zdaje mi sie nie powinienem zrobic, ale
wlasnie na to pytanie chcialbym abyscie mi odpowiedzieli.
Otoz, on powiedzial, ze z duzym prawdopodobienstwem moze powiedziec, ze da
mi prace nauczyciela informatyki w tej szkole. No ale mi to nie dalo spokoju
i chcialem wiedziec, cze na pewno bym ja dostal, wiecie, taka niepewnosc
przez 8 miesiecy by mi najlepiej na zdrowie nie wyszla, ale nie wazne.
Chcac cos z tym zrobic spytalem go czy moglym za dwa tygodnie w srode
poprowadzic lekcje.
Odpowiedzial, ze oczywiscie nie ma sprawy.

No i wszystko by bylo spox, tylko sie zastanawiam czy dobrze zrobilem...
Bo problem jest w tym, ze jak wypadne na tej lekcji jak ostani glupek, to
moge sie pozegnac z ta praca, a nie ukrywam, ze mi na niej bardzo zalezy,
ale z drugiej strony to sobie mysle, ze jak bedzie dobrze to bede pewny, ze
mam ta prace.
Ale ja jakos nie potrafie sie zamartwiac, jsh teraz mysle o tym jak to
bedzie.
Lekcja, jest bardzo latwa, bo wprowadzenie do Excel'a, wiec nie ma problemu
z wiedza. Jest inny problem, ja mowie jak sie denerwuje - niewyraznie,  a
raczej bardzo szybko. Nie powiem, umiem sie panowac i powiniienem sobie dac
rade, ale jakos boje  sie tego dnia jak wyroku, jak jakiegos waznego
egzaminu. W sumie jest to egzamin, ale nic mi nie zrobia jak nie wyjdzie mi,
ewentualnie nie dostane tej pracy.
Musze sie przyznac, nie chwalac sie po drodze, ze chodze na kurs CISCO
[najkrucej, to o wszystkim zwiazanym z siecia]. w kazdym badz razie, na
samym poczatku rozmowy, dyrektor od razu zapytal o ten kurs, tka jakby mu
zalezalo na nim wiecej niz na tym jak bede uczyl i co ze soba reprezentuje.
Fakt jest taki, ze jak ukoncze ten kurs [gdizes za 3-y lata] to bede mogl ja
taki kurs prowadzic i wtedy by ta szkola duzo na tym zyskala, bo w mojej
miejscowosci nie ma go jeszcze.
Wiec sam nie wiem, co po mnie chca, czy abym byl tym informatykiem, czy
jednak szpecem od sieci, za ktorego sie nie uznaje, bo po pierwsze daleko mi
do tego, a po drugie, az taki dobry nie jestem, aby byc reprezentantem na
cale czechowice.
Ale olac. mysle sobie, poprowadze ta lekcje i bedzie spox, byle ja nie
spascic, ale no walsnie, tu jest jedno ale, bo nie wiem jak to bedzie. boje
sie jak hol.ra, na sama mysl mnie ciarki przechodza. Jak se wspomne ze jak
na tych zajeciach bedzie dyrektor i nauczyciel i te podobno 14 dizewczyn[ bo
jsh mi podali konkretna klase, a raczej ja sobie wybralem] to nie wiem czy
dam rade. wiem, ze z ich uspokojeniem nie bede mial probelmu, bo autorytet
beda mieli kolomnie, wiec jest dobrze, byle by ogolna ocena lekcji wypadla
jak najlepiej i o to mi chodzi. jak to bedize. sam jsh nie wiem co pisac,
boje sie , a z drugiej strony wiem, ze powinno byc dobrze.

--
serdecznosci
Ediss



pierdolisz tak ze az mozna sie spawiowac, a i tak na miejscu tego
chlopaka dalbym ci w ryj

Witam
Mam 27 lat i pracuję w branży medycznej w prywatnej firmie. Fizycznie jestem
tam już od trzech lat, ale jak to teraz bywa pierwszy rok byłem bez umowy o
pracę.
Gdy już zostałem bez zasiłku i ubezpieczenia, po długotrwałym proszeniu mój
szef podpisał ze mną umowę na 1/4 etatu i ze stawką 190 zł...
Poza tym kilka razy mój szef bardzo nieelegancko się zachował wobec mnie,
poniżając mnie przy kolegach.
Zwykle pracuję po 10 do 16 godzin dziennie za 1200 zł miesięcznie. Trzy dni
temu dostałem dużo lepszą ofertę i mam zamiar z niej skorzystać, tylko
warunkiem podpisania umowy z moim dotychczasowym szefem był dodatkowy aneks
(taka prawie umowa o niewolnictwie) i teraz ją tu przytoczę.

                         Umowa o zakazie konkurencji

Zawarta w dniu 01 wrzesnia 2001 pomiędzy panem XXX (mój szef) a (mną) zwanym
dalej pracownikiem

                                                    1
Pracownik, w trakcie trwanie umowy o pracę, nie może prowadzić
konkurencyjnej działalności wobec pracodawcy na rzecz podmiotu prowadzącego
taką działalność

                                                     2
Pracodawca w razie poniesienie szkody w skutek naruszenia przez pracownika
zakazu konkurencji, może dochodzić od pracownika wyrównania tej szkody na
zasadach przewidywanych w kodeksie pracy.

                                                       3  (tego nie mogę
pojąć)
W razie rezygnacji pracownika z zatrudnienia bez zgody pracodawcy -
pracownik ponosi pełne koszty wyszkolenia i nauki zawodu w wysokości
obowiązującej w tym zakresie.

                                                          4
Umowa obowiązuje od dnia jej podpisania tj. od 01 wrzesnia 2001r.

Tak wygląda ten aneks i bez podpisania nie mogłbym wtedy liczyć na zadną
umowę.
Dodam, że w tym czasie NIE byłem na żadnym szkoleniu, a dyplom mam taki sam
jak mój szef. Nawet szkołę tą samą kończyliśmy i mieliśmy tych samych
nauczycieli.

 Mam teraz pytanie do szanownych grupowiczów. Co mój szef może mi zrobić,
nie chce się z nim rozstawać w niezgodzie ponieważ nie leży to w mojej
naturze. A dotychczas moi poprzedni pracodawcy ( dwa sklepy rowerowe w
Krakowie) byli bardzo ze mnie zadowoleni i do tej pory utrzymuję z nimi
dobre stosunki towarzyskie. Dodam, że brat mojego szefa jest sędzią w prawie
karnym i to ma chyba duże znaczenie.

najlepiej poprzez program gadu gadu na żywo. Będę dziś (niedziela) do około
1 przy komputerze a nr gadu gadu to
1904692
Dziękuję i pozdrawiam
Wojtek z  Krakowa


gdzie mozna pracowac po skonczeniu matmy???



No cóż, nie sposób udzielić na to pytanie prostej odpowiedzi
w rodzaju katalogu ofert. Wiele zależy od wybranej specjalizacji,
kursów dodatkowych, znajomości języków obcych, programowania,
predyspozycji indywidualnych i tak dalej. Generalnie po skończeniu
matematyki możesz:

1) Pracować jako matematyk, to znaczy być matematykiem-naukowcem.

jest właśnie przygotowanie do pracy naukowej - jest to zdanie
poważne, choć nie do końca się z nim zgadzam.

2) Pracować w zastosowaniach matematyki (to jedyna nieoczywista
odpowiedź). Przez zastosowania matematyki rozumiem tu dziedziny,
w których biegła znajomość (wybranych działów) matematyki jest
warunkiem koniecznym, aczkolwiek praca nie polega na tworzeniu
"nowej" matematyki, lecz raczej na rozwiązywaniu problemów
w ramach wiedzy nabytej (i - koniecznie! - uzupełnianej); oczywiście
granica między matematyką "czystą" a "stosowaną" jest płynna.
Typowym przykładem pracy w zastosowaniach matematyki jest praca
analityka w banku lub innej dużej instytucji finansowej - nie
panienki z okienka lub osoby przydzielającej kredyt na samochód, ale
analityka przewidującego zmiany kursów akcji, walut etc. W wielkich
instytucjach finansowych świata 50%+ analityków to matematycy,
~40% fizycy, reszta świata to mniej niż 10%. Wielkie korporacje
przemysłowe i mniejsze firmy high-tech potrzebują matematyków
stosowanych do swoich działów projektowych (w Polsce to na razie
rzadkość, niestety). Również mniejsze i większe firmy piszące
(komercyjne!) oprogramowanie inżynierskie potrzebują matematyków.

3) Możesz się częściowo przekwalifikować - wychodząc z zastosowań,
zająć się na przykład modelowaniem jakichś procesów biologicznych
albo przepływu towarów w sieci kolejowej, stać się z czasem
kimś pośrednim pomiędzy matematykiem a biologiem czy inżynierem
transportu.

4) Możesz przekwalifikować się totalnie i zostać biegłym rewidentem,
akwizytorem funduszu emerytalnego, tłumaczem, piosenkarzem rockowym
lub sprzedawcą pietruszki.

5) Możesz zostać nauczycielem matematyki. Świadomie wymieniam to
na końcu, tym niemniej BŁAGAM, aby nikt nie wybierał tej możliwości
"z braku laku" - nauczyciele (nie tylko matematyki) z selekcji
negatywnej to na ogłół źli nauczyciele, tych zaś mamy aż nadto.

jak takie studia wygladaja???



W wątku Program studiów matematycznych masz linki do programów
na kilku uczelniach. Generalnie - trzeba dużo pracować i myśleć.

i gddzie najlepiej sie studiuje??



To zależy co jest twoim celem. Jeśli chcesz w miarę łatwo
"postudiować", idź na któryś z nowootwartych kierunków zawierających
w nazwie "<dowolny przedmioti matematyka" na jakiejś dziwnej
uczelni. Jeśli chcesz zdobyć rzetelną wiedzę, idź na Uniwersytet
Warszawski lub któryś z innych porządnych uniwersytetów (Jagielloński,
Śląski, Wrocławski, Toruński, Gdański - także Politechnika Warszawska
i AGH; przepraszam, jeśli kogoś nieświadomie pominąłem).

| Jak widać Citi bank też jakoś nie dostrzegł tego "poważnego
| międzynarodowego koncernu".

Inne banki nie mają z tym problemu. Mi to w zasadzie wszystko jedno, po
prostu używam innych kart (a ostatnio w ramach odwyku, używam prawie
wyłącznie gotówki).



No i na szczęście każdy z nas ma wybór.

| Tak. Jeśli policjant/nauczyciel zostanie skazany to niestety przestaje
| być policjantem/nauczycielem.

No i co z tego ? Wiesz, że w innych zawodach ma to jeszcze większe
znaczenie ?



Ano to z tego, iż pracując w międzynarodowym koncernie możesz być skazany, a
będąc policjantem nie. W wieku 30 lat masz w pierwszym wypadku umowę
gwarantującą Ci zatrudnienie przez 3 miesiące, a w drugim ok. 20 lat.
Wreszcie szanse na to, iż zostanie zlikwidowana policja są niewielkie, w
przeciwieństwie do 600-osobowego koncernu (toż to przeciętna szkoła ma
więcej uczniów). To naprawdę nie jest trudne do zrozumienia.

| Stabilność zatrudnienia to podstawa w produkcie typu karta kredytowa.
| Citi swego czasu (ok. 8 lat temu) przeprowadzał badania marketingowe
| chcąc wydać specjalną kartę dla nauczycieli (rozważali możliwość
| współpracy z ZNP lub NAU), ale ostatecznie zrezygnował z dedykowanej by
| rozdawać (dosłownie) w szkołach kto tylko chce. InvestBank ma ofertę KK
| dla nauczycieli, niedawno miał też Multibank. Generalnie takie karty
| dedykowane się kiepsko sprzedają, dlatego masa akwizytorów biega po
| szkołach i np. Lukas daje wprost promocje - przy założeniu 15 kart szkoła
| dostawała DVD czy coś tam.

O jakiej stabilności zatrudnienia znowu bredzisz (sory za takie
określenie, ale w tym przypadku to jest argument naprawdę bezsensu) ?



patrz wyżej. Po 6 latach pracy nauczyciel jest zatrudniony na podstawie
ministerialnego mianowania i nie można go zwolnić. Ma gwarantowaną pracę
przez kolejne 24 lata. Zatem bank nie musi się obawiać, iż nie będzie miał z
czego ściągać, gdyby coś...

Wiesz jak wygląda praca w tzw. wolnym zawodzie ? Zrozum, praca w
państwowej "firmie" tym bardziej bez możliwości przekwalifikowania się (co
poza pracą w ochronie może robić policjant?) za marne pieniądze to nie
jest gwarancja sukcesu.



Powiedz to bankom.
Policjant może pracować przez 30 lat w swoim zawodzie, potem wziąć całkiem
solidną odprawę i mieć całkiem przyjemną emeryturę. Nie wiem jak jest teraz,
ale kiedyś po szkole oficerskiej miałeś OBOWIĄZEK pracy przez 12 lat w
wojsku lub zwrot kosztów kształcenia.

To wynika po prostu z pazerności banku, który patrzy wyłącznie na ilość, a
nie na jakość klientów. Oczywiście można wydać milion kart pracownikom
sieci Biedronka i w statystyce wygląda to pięknie ale co z tego ?



Wiesz już, jak banki traktują pracowników międzynarodowych koncernów, a
akurat Biedronka jest jednym z nich, więc to przykład lepiej pasujący do
Twojej sytuacji niż nauczyciela/policjanta. Apropos międzynarodowa Hypernova
zatrudniając kilka tysięcy osób pewnego dnia znikła z PL i już. Tymczasem w
przypadku likwidacji jednostki/szkoły, sztab/kuratorium jest ZOBOWIĄZANE
znaleźć zatrudnienie żołnierzom zawodowym/nauczycielom. Czujesz różnicę, czy
dalej nic?

| I to by było na tyle w tym temacie, a Ty nadal płacz nie rozumiejąc czemu
| Citi nie zaproponował Ci choćby wysokości 1-krotności dochodów w
| międzynarodowym przedsiębiorstwie.

Prawdę mówiąc to nadal tego nie rozumiem, a Twoje bełkotliwe wyjaśnienia
nie dosyć, że są oderwane od rzeczywistości to do tego są całkowicie
bezsensu.



No to ja już łatwiej nie potrafię tego wyjaśnić. Przykro mi.

W odpowiedzi na pismo z dnia sob 29. maja 2004 14:56 opublikowane na
pl.comp.os.linux podpisane Prezes_Krzychu:

[ ---pl.comp.os.advocacy ]

Ach ci nasi nauczyciele informatyki. W liceum mialem informatyke przez 2
lata. 1 rok to była obsługa DOS-a :] Norton Commander, edytor TAG, i
windows 3.11 tak bylo w 1999 roku ... "Nauczycielka " informatyki
dyktowała wszystko z magicznego zeszyciku - miala tam wszystko rozrysowana
i opisane, reszta komend dyktowana z ksiazki ... Nie miala pojecia co
czasem robimy :] no a ze nam sie na lekcji nudzilo to eksperymetowalismy z
wirusami ... Masowa infekcja komputerow - biedna nauczycielka byla w szoku
a ze wiedziala ze sie znamy "troche" na komputerach to zwalniala nas z
niektorych zajec i prosila o format dysku i instalacje dosa+win3.11
pozniej dostawalismy 6 za nasza prace :]
2 rok - zmiana nauczyciela - przez cały rok meczymy podstawy MS Office.
Nauczyciel informatyki chodzil do mojego kumpla uczyc sie programowania w
Pascalu :]

O linuch-ach nie było mowy. Wszyscy informaty w mojej byłej szkole to
przekwalifikowani nauczyciele Matematyki ;] ... Z matematyki to moze i oni
sa i dobrzy ale do informatyków im troche brakuje... Kiepskie
przygotowanie, brak wiedzy...

Kaza pracowac na produktach MS ... No dobra to teraz niech kazdemu
uczniowi zafunduja MS Windows XP + Office XP... Ludzi nie stac na
komercyjne oprogramowanie musza wiec uzywac piratow ... a Ci co przejda na
darmowe OS-y Linuxy dostaja po glowie, no bo nie ma 100% kompatybilnosci



rok 2003/2004, drastyczna zmiana sytuacji. Niejaki Tristan próbuje uczniom
wdrażać GNU/Linuksa i OpenOffice.org na lekcji. Wielki płacz uczniów. Oni
tego nie mają w domach. Błagania uczniów o to, że chcą robić prezentacje w
PowerPoincie, a nie w Impresie. Ciągłe namawianie Tristana na OOo, oraz
oferty darmowego wręczenia płytki z OOo kończą się zignorowaniem oferty lub
stwierdzeniem ,,tata mówi, że nic nie będzie instalował na komputerze i
Power Point ma mi wystarczyć''. Po lekcji z podstaw grafiki rastrowej jeden
z uczniów przychodzi z pretensjami, czemu Tristan pokazuje im jakiegoś
nędznego GIMP-a, którego nikt profesjonalnie nie używa. Na lekcjach w
klasie deklarującej się jako mat-inf ciągłe protesty ,,czemu nie Word?
Wszyscy na świecie używają Worda, a my musimy jakiś szajs używać''. Co
chwilę podczas pracy z Writerem słychać płacz i zgrzytanie zębów ,,jakie to
bez sensu, ja w domu mam guziczek, który robi to-i-tamto''.

Futurologia:
rok 2004/2005, protesty się nasilają. Tristan popełnia samobójstwo, albo
pierdoli to wszystko i przechodzi na Windows oraz Microsoft Office, tak jak
w innych szkołach, zrzędzenie ustaje.

rok 2010, były uczeń Tristana z roku 2004/2005 (lub późniejszego) pisze na
pl.comp.os.advocacy,pl.comp.os.linux jaki to debil ich w szkole uczył, że
ino MSO pokazywał i w ogóle nauczyciele są bez sensu i powinno się ich
zamkąć na Białorusi.


(...)

fakt - tutaj może trochę przesadzili, choć ... będzie dalej o tym



Wiesz, ten post to tak ogolnie byl, a nie konkretnie jako zarzuty wobec
tej firmy. Po prostu wiekszosc firm dziala schematycznie, w coraz
wiekszej ilosci ofert o prace jako atut widze 'umowa o prace', szok...
no tak, ale skoro teraz tak popularne jest omijanie wszelkich obciazen
poprzez zatrudnianie na umowe zlecenie / o dzielo pelnoetatowych
pracownikow to juz w sumie nic nie dziwi.

co do szkoleń to nie przesadzaj. jeżeli firma ma 1000 Klientów to sorry,
ale o nie mówimy o miedzynarodowej korporacji (ani o budżetówce, co już
było stwierdzone).
mówimy o małej firmie



(...)

Zdaje sobie sprawe, ze 1000 klientow to nie jest duza firma, ale jako
mala jej bym raczej nie okreslil. Zreszta znow nie stawiam zarzutow pod
konkretnie te ogloszenie, tylko ogolnie. Swoja droga, u mnie lokalnie
jest kilku takich ISP 1000 - 2500 userow, sa to juz calkiem powazni
'gracze', a jak wyglada zatrudnienie... ano, biuro + 2-3 pracownikow od
wystawiania faktur, odbierania telefonow (pracuja na etat, zarabiaja ok
1,5k pln), 1-3 administratorow (zazwyczaj 1 glowny + pomocnicy, etaty,
zarobki w granicy 2-3k pln), ekipa do biegania po ludziach i
majstrowania przy komputerach (kilka osob, umowy zlecenia, zarobkow nie
znam), ekipa od kabli (ilosc zalezna od aktualnego zapotrzebowania,
wszyscy na umowe zlecenie / o dzielo) i na koncu wlasciciele firmy,
zazwyczaj 2-3 osoby, ktorych sie nigdy nie widzi, zarobki 20k pln /m-c.
Nie zebym mial za zle wlascicielom, ze maja czesto x10 tyle co
administratorzy, generalnie mialem okazje poznac temat blizej z roznych
perspektyw i powiem jedno - w znacznej wiekszosci przypadkow
/przynajmniej lokalnie u nas w miescie/ praca u ISP to kompletne dno.
Nie chodzi tu tylko o zarobki, ale o zerowe mozliwosci rozwoju... oj
sorry, rozwijac sie mozesz we wlasnym zakresie po godzinach pracy. W
chwili obecnej ja, majac 21 lat, rozwazam coraz powazniej opcje
bezplatnych praktych (przynajmniej na okres 2-3 miesiecy) w firmie
pokroju TP S.A., Netia etc. bo to u nas w okolicy jedyna szansa obejrzec
z bliska sprzet high-endowy, a nie cos co bylo w powszechnym uzytku
kilka lat wstecz. Tak na dobra sprawe... ktora powazna firma przyjmie
administratora 'wychowanego' na PC-tach? Ktos powie CCNA, ok.. cena do
przejscia, ale po co? W wiekszosci szkol gdzie prowadza kursy sprzet
jest stary, a nowego uczy sie na emulatorach...

Ok, starczy tych moich wywodow, mam nadzieje, ze w innych czesciach
Polski praca u sredniej wielkosci ISP wyglada nieco inaczej niz to co
mam okazje ogladac tutaj.

firmowy telefon i laptop sądzę w takiej branży jest jak najbardziej na
miejscu. Cały czas jednak pamiętamy, ze to "mała" firma.



Uogolniajac, moim zdaniem firma pokroju ISP z 1000 klientow w polskich
warunkach to nie jest mala firma. Oczywiscie mozesz powiedziec, ze w USA
srednia firma to taka, ktora zatrudnia 1000 pracownikow i bedziesz mial
racje, jednak skupmy sie na naszym kraju ;)

Tutaj się znowu nie zgodzę. Na liście .praca jest taki śmietnik,



pl.praca.oferowana jest grupa moderowana, na ktora, zeby wyslac posta
trzeba spelnic szereg wymagan... odfiltruj tylko posty dot. pracy dla
nauczycieli i nie ma zadnego smietnika.

fachowców. Sądzę, że danie ogłoszenia (pradopodobnie) jednorazowo mieści
się w granicach dobrego tonu ...



Gdyby to bylo dozwolone pojawilo by sie z czasem coraz wiecej chetnych,
poza tym odpowiedni zapisek (dot. zezwolenia na takie posty) znalazlbys
w opisie grupy drugiej strony... po co by wtedy nam byla grupa pl.praca.oferowana,
jesli ogloszenia moznaby wysylac na grupy tematyczne?

Ok, mysle, ze mozemy powoli dazyc do EOT...

W zwiazku z ostatnio mocno aktualnym tematem pracy za granica, zapytam czy ktos ma jakies doswiadczenie odnosnie pracy w Norwegii?
Z tego co zdazylem sie zorientowac to w tym zaledwie 4 milionowym kraju zbyt duzo ofert nie ma, ale czasami jednak cos sie pojawia, a jedne z najwyzszych zarobkow na swiecie zachecaja do wyjazdu wlasnie w tej rejon Europy.
Interesowaloby mnie praktycznie wszystko poczawszy od rekrutacji po warunki pracy i podejscie pracodawcow do pracownikow spoza Norwegii poslugujacych sie wylacznie j. angielskim.
--
Alex


Witaj
Byłem kilka razy w Norwegii, raczej turystyczniew Oslo bo siostra tam siedzi już 12 lat, ale w 2000 roku miałem 2 tygodniową pracę w branży IT. Wtedy sprzęt Cisco konfigurowałem za pomocą angielskich manuali itp. Potrzebowali kompletnej reinstalacji 3 jednostek serwerowych głównie Linux oraz FreeBSD (wymiana sprzętu) oraz prostą konfigurację trzech przełączników i jednego routera Cisco. Do tego doszło dużo wymyślonych rzeczy na poczekaniu itp. ogólnie 100h pracy płatne wtedy po 350 koron/h - to wszystko załatwione przez znajomego znajomych siostry. Dla nich to było na te czasy mega atrakcyjne. Dla mnie 19 latka z 2 letnim doświadczeniem w sieciach to był świetny zarobek i pamiętam to do dziś no a przede wszystkim doświadczenie. Niestety kontakt mi się urwał, bo firmę kupiły linie lotnicze Braathens i ogólnie były czary mary a szkoda. Wtedy stawka godzinowa inżyniera Cisco CCNP oscylowała w granicach 800 koron/h i to była normalna cena (mała firma). Ludzie mili, dużo przerw w pracy, żarcie w lodówkach firmowych i takie tam pierdoły. Jeżeli chodzi o rozmowę o wynagrodzeniu: ustalana indywidualnie z tobą, nie ma rozmowy z kolegami o kasie bo się obrażają i uważają to za nieetyczne (czytałem posta na tym forum kiedyś i zgadzam się w 100% z tym, że nie powinny być te tematy poruszane - nie to co w PL, tylko o tym się mówi ). Wymagają: język (Angielski wystarczy ale musi być fluent, Norweski podstawy), zawsze patrzą na wykształcenie i kursy, certyfikaty, papierki. O bonusach typu samochód można raczej zapomnieć, komunikacja jest niezła przynajmniej w Oslo, więc nie jest potrzebny. Premie chętnie rozdają jak widzą, że się przykładasz do pracy. Okres próbny - zazwyczaj 2-3 miesiące. Jak już Cię sprawdzą, to umowa o pracę. Wybór w ofertach - średni. Ale jak szukasz, to Oslo lub Bergen ewentualnie Trondheim bo gdzie indziej to popadniesz w depresję. Plusy: świetna kasa terminowo wypłacana , bogaty kraj, nie marudzą że drogo, szanują Cię za przykładanie się do pracy, miła atmosfera, kultura wśród kierowców, tanie bilety lotnicze Norwegian, (KRK, WAW), ładny kraj, mało ludzi, porządek i spokój (aczkolwiek ostatnio to dużo Polaków się kręci pseudo firmy zakładają, powyklejane samochody jak choinki), blisko do PL, wady: drogie życie (w zasadzie to RTV AGD 20% droższe niż w PL, samochody podobnie, wynajem mieszkań około 4000 koron można już fajne wynająć, najdroższe to komunikacja, restauracje i jedzenie w sklepach, najgorsze jest to, że drogie i mi nie smakuje, paliwo podobnie jak w PL (może koło 10 koron/L=~4,5-5zl zależy od kursu), mało atrakcyjne kobiety, nie kupisz piwa ani % po 19, ciemność w zimie, czasem dziwne myślenie Norwegów, [wycięte], duże podatki. Odnośnie podejścia pracodawców - w Norwegii często mówią, że Skandynawia przegrała bitwę o fachowców z PL i gorzko tego żałują (po prostu wszyscy wyjechali na wyspy). Są mili i sympatyczni i normalni - inwestują w pracownika - wysyłają na kursy i szkolenia. Jeżeli będziesz zatrudniony i będą Cię potrzebowali i staniesz się niezbędny - masz szansę na dużą kasę. Pomagają w sprawach papierkowych, nie ma problemu ze ściągnięciem żony, dziecka. Nawet dla dziecka Państwo organizuje kursy językowe (osobny nauczyciel PL - NO), aby mogło się "oswoić" z nowymi kolegami z przedszkola. Sorki a odgrzewany post, ale dziś się zarejestrowałem i klikam aby ci paru rad udzielić. Masz pytania pisz. Pozdrawiam

//edit: wyciety rasistowski komentarz
OFERTA PRACOWNI MUZYCZNEJ MŁODZIEŻOWEGO DOMU KULTURY W LUBINIE - rok szkolny 2005/2006

Młodzieżowy Domu Kultury w Lubinie przewiduje w roku szkolnym 2005/2006 realizację następujących form zajęć (w ramach projektu „Warsztaty muzyczne”):

I.Nauka gry na gitarze (w stylu klasycznym, blues-rockowym i jazzowym):

a) dla uzdolnionych muzycznie - zorganizowanie całorocznego kursu:

-nauki gry na gitarze klasycznej – ze strunami nylonowymi – techniką palcową (od podstaw i dla kontynuujących);
-nauki gry na gitarze akustycznej – ze strunami stalowymi – techniką kostkową i kostkowo-palcową (od podstaw i dla kontynuujących);
-nauki gry na gitarze elektrycznej – techniką kostkową - (dla początkujących i dla zaawansowanych);
-nauki gry na gitarze basowej (od podstaw).

b) dla zaawansowanych gitarzystów - stworzenie możliwości:

-uczestniczenia w systematycznych zajęciach warsztatowych (doskonalenie techniki gry w wybranych kierunkach muzyki);
-grupowego muzykowania w duetach instrumentalnych z towarzyszeniem różnych innych instrumentów (perkusyjnych, strunowych, klawiszowych);
-realizowania akompaniamentów dla wokalistów (solistów i zespołów wokalnych);
-muzykowania grupowego w zespole młodzieżowym (instrumentalnym/wokalno-instrumentalnym) oraz w formie jam session.

II. Nauka gry na instrumentach perkusyjnych – dla wszystkich zainteresowanych:

-zaznajomienie z szeregiem instrumentów perkusyjnych stosowanych we współczesnej sekcji rytmicznej (w zespołach rozrywkowych, tanecznych, rockowych, jazzowych);
-zapoznanie z krótką szkołą techniki gry na wybranych instrumentach;
-stworzenie możliwości czynnego muzykowanie w małych grupach instrumentalnych.

III. Zespół wokalno-instrumentalny

Zapraszamy młodzież z miasta, gminy i powiatu lubińskiego do stworzenia zespołu wokalno-instrumentalnego:

-wokalistki/wokalistów,
-perkusistów oraz osoby grające na instrumentach perkusyjnych,
-gitarzystów oraz gitarzystów basowych,
-muzyków grających na instrumentach klawiszowych, dętych, strunowych i innych.

Oczekiwania:
-posiadanie własnego instrumentu,
-opanowanie podstaw techniki gry na danym instrumencie,
-uzdolnienia i zainteresowania muzyczne oraz chęć do systematycznej pracy zespołowej.

Zapewniamy:
-salę prób,
-nagłośnienie mikrofonowe,
-profesjonalne wzmacniacze gitarowe,
-opiekę merytoryczną i organizacyjną doświadczonego instruktora.

IV. Zespół nauczycielski

MDK zaprasza wszystkich nauczycieli szkół lubińskich o uzdolnieniach muzycznych (czynnie uprawiających różne style muzyczne) do udziału w tworzącej się nauczycielskiej grupie muzycznej.

Zapewniamy:
-salę prób z niezbędnym nagłośnieniem,
-pomoc wykwalifikowanego instruktora (organizacja prób, dobór repertuaru, instrumentacja wybranych utworów muzycznych, promocja zewnętrzna).

V. Młodzieżowy zespół muzyczny

W roku szkolnym 2005/2006 MDK udostępni salę prób dla zespołu muzycznego, który:

a)ma ustalony podstawowy skład osobowy i może efektywnie rozpocząć pracę od pierwszej próby (styl/kierunek uprawianej muzyki jest dowolny);

b)częściowo posiada własny sprzęt muzyczny – instrumenty, w tym perkusję, wzmacniacze instrumentalne/gitarowe (zapewnienie podstawowej aparatury mikrofonowej na próby jest sprawą otwartą);

c)daje nadzieję, że po kilku miesiącach pracy osiągnie poziom muzyczny upoważniający MDK do podjęcia działań mających na celu prezentację i promocję zewnętrzną zespołu (na terenie miasta, gminy i powiatu).

VI. Grupa instrumentów perkusyjnych

Osobom posiadającym podstawowe umiejętności gry na instrumentach perkusyjnych (bongosy, conga, marakasy, djembe, tamburyn itp.) MDK umożliwia ich rozwijanie w ramach tworzonej grupy instrumentalnej.

Zapewniamy:
-salę prób,
-niektóre instrumenty perkusyjne,
-nagłośnienie do gitary basowej,
-opiekę doświadczonego instruktora.

VII. Spotkania muzyczne: „Zagraj i zaśpiewaj razem z nami”

- Osobom uzdolnionym muzycznie, posiadającym podstawowe umiejętności gry na różnych instrumentach, MDK proponuje formę wspólnego muzykowania z zespołem „Simple Duo” (w ramach otwartych prób).
- Solistom i grupom wokalnym preferującym utwory „z krainy łagodności” zespół „Simple Duo” oferuje opracowywanie i realizację oryginalnych, autorskich akompaniamentów.

Pierwszy termin zapisów:

1 września 2005 r., godz. 16.00 – w nowej siedzibie MDK przy ul. KEN 6a

Dodatkowe informacje, zgłoszenia i zapisy (przez cały rok szkolny):

Sekretariat MDK – tel. 076/ 846-86-64;
Andrzej Ossowski - osoba realizująca i koordynująca projekt „Warsztaty muzyczne”
Brać takich "niepokornych" do woja i dać im taką szkołę, że ...
Na TVP2 wczoraj był taki program o młodych angolach (ćpuny, wariatki, alkoholicy), których wysłali na ciężki obóz na pustynię w USA.
Tam ich nauczyli spokoju i zachowania.



Poza tym jest to DOBRY sposób na cywilno-wojskowe prostowanie charakteru zanim niuchronnie trafią do paki, albo zrobią komuś krzywdę. Jak można łazić z nożem i zabijać ludzi, dosłownie bez powodu, zresztą jaki może być powód poza obroną konieczną? Kto normalny nosi kosę ze sobą? Czy spluwę?

Co do 1984...
Każde państwo musi dbać o swoje interesy, może mamy dobrowolnie zrzec się niepodległości i podzielić między sąsiadów? Pomyślcie co czują żołnierze amerykańscy, kórzy idą w bój gdziekolwiek ich poślą. Czy oni nie są zindoktrynowani? Jest pobór i idą. Państwo ma swoje reguły. Nie jest dobry dla ogółu społeczności anarchizm. Przestało to być śmieszne, kiedy lekarze przestali leczyć, wypisywać akty zgonu, zwolnienia. Anarchiści chcą od września sparaliżować szkoły i urządzić strajk szkolny.

Tak nienawidzą Polski niektórzy uczniowie, nauczyciele, żeby protestować przeciw elementom wychowania patriotycznego. Szok. To czego chcecie się uczyć młodzi? Technik seksu analnego? Rozróżniania i racjonalnego użytkowania narkotyków?

Tam myślę, jak duże będę sprzeciwy i co zrobią z buntownikami. Do paki? Grzywny? Myślę że powinni wymyśleć system wolontariatu i obozów pracy, takie OHP współczesne z wychowanie patriotycznym. Wiem że to moja OBSESJA, wybaczcie mi to. Mam przeczucie że grozi Polsce zapaść demograficzna, różne zakusy syjonistów na odszkodowania, do tego agresywna polita Rosji, dziwna Ukrainy, Białorusi, niepewna innych sąsiadów. Niemcy z Francją tradycujnie przeciw Polsce. Angilia chciała przy budżecie 2007-13 dosłownie nas wyd..ać a zachować swoje niesłychane przywileje, rabaty w składce itd. Blair wciągnął nas też w dużej mierze w Irak... co nam w UE mocno zaszkodziło. Zawsze można to zamienić w sukces polityczny.

Polska powinna mieć sporą armię zawodowo-ochotniczą i przeszkolone rezerwy. Myślę że taki kurs życia może zmniejszać bezrobocie. Po wojsku powinny czekać na nich dodatkowe kursy, staże w organizacjach, jakaś oferta przed studiami.

Powiem że zaskoczyło mnie. Czytałem np na witrynie Ruchu Patriotycznego (Olszewski, Macierewicz, Janowski) że oni są za służba zawodową. Wygląda na to że Kaczyńscy postanowili wychować młodzież po szkole, a Giertych w szkołach. Pomyśleć że kiedyś służba w wojsku poborowa trwała 20 lat Znowu wróciła piechota wybraniecka z branki powszechnej. Jestem zaskoczony tak jak Wy. Zobaczymy. Po namyśle taka gwardia narodowa przyda się, choćby przy powodziach, pożarach lasów, wichurach.

Burdel jest w Polsce. Wojsko nie zniszczy nikomu życia, nawet jeśli o rok opóźni karierę, studia, pracę. Nie będzie fali. To zależy wyłącznie od ludzi. Kadra już nie jest taka jak za Samowolki i Krolla. Większa dzicz jest w wojsku brytyjskim, amerykańskim, ale tam szkoli się wojsko agresywne, zdolne bez wahania zabijać. U nas niewiele jednostek to potrafi poza Gromem. Polko znowu nim rządzi.

Znacie jakieś fajne fora, witryny o wojsku polskim? Ciekawe co tam piszą.
Polskapresse 2008-09-09 (07:56)
Jak nauczyciel zarabia po lekcjach?
Po lekcjach w szkole uczą za duże pieniądze. Kuratorium grozi komisją dyscyplinarną. Nawet 60 zł inkasuje anglista z Wrocławia za 45 minut prywatnej lekcji udzielonej własnemu uczniowi. To karygodny proceder - grzmi Dolnośląskie Kuratorium Oświaty i zapowiada, że od teraz, jeśli tylko dowie się o nauczycielu zarabiającym w ten sposób, będzie się on tłumaczył rzecznikowi dyscyplinarnemu.

Nauczyciel ma obowiązek tak poprowadzić lekcje, by uczeń potrafił sobie poradzić na sprawdzianie - denerwuje się Janina Jakubowska z kuratorium. - Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której trzeba płacić własnemu poloniście, czy fizykowi za dodatkowe wytłumaczenie tematu przerabianego w szkole. Jakubowska przypomina, że taki proceder, to złamanie wszelkich zasad kodeksu etyki zawodowej.

Tymczasem korepetycyjny biznes kwitnie na Dolnym Śląsku w najlepsze. Nauczyciele szkołę traktują jak miejsce do reklamowania swoich usług, a internet zalewają oferty dotyczące płatnych lekcji. Najbardziej cenią się nauczyciele języków obcych. Doświadczeni lektorzy, z kilkuletnim stażem w szkole inkasują nawet 50-60 zł za godzinę. Problem w tym, że prywatne lekcje zazwyczaj udzielane są na czarno. Bo nauczyciele się z nich nie rozliczają, mimo że powinni.

Jeżeli korepetycje udzielane są często i zarobkowo, nauczyciel musi zarejestrować działalność gospodarczą i zgłosić dochód do opodatkowania w urzędzie skarbowym - podkreśla Iwona Sługocka z Izby Skarbowej we Wrocławiu. Stawka to 4 zł od każdej godziny, w przypadku gdy liczba godzin korepetycji nie przekracza w miesiącu 48 - wylicza Sługocka.

Zgodnie z kartą nauczyciela tygodniowy czas pracy w szkole to 18 godz. Belfrowie protestują przeciw zwiększeniu tego wymiaru. Decyzję argumentują tym, że przecież kolejne tyle zajmuje przygotowanie się do zajęć. Jak więc znajdują czas, by tuż po wyjściu ze szkoły pędzić do domów własnych uczniów, by udzielić im słono płatnych lekcji? Wiemy, że ten rynek prężnie działa, ale nie mamy uchwał potępiających takie zachowanie, mimo że jest wysoce naganne - przyznaje Mirosława Chodubska, prezes dolnośląskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego.

We Wrocławiu od tygodnia działa nawet prywatne centrum korepetycji. Zainteresowanie już jest ogromne, mimo że zapisy ledwo się zaczęły. Codziennie zgłasza się od 4 do 10 osób potrzebujących pomocy w nauce. Wśród nich największa grupa to ci przygotowujący się do egzaminów końcowych. Największym powodzeniem cieszy się matematyka i fizyka. Ceny? O wiele niższe niż te oferowane na czarno przez nauczycieli. 45 min nauki kosztuje do 18 zł.

Zespół korepetytorów dopiero się tworzy. Ale grubo ponad połowa zatrudnionej tu kadry, to właśnie nauczyciele, którzy dorabiają sobie do pensji. Nie jestem w stanie zliczyć wszystkich zgłoszeń przysyłanych przez nauczycieli chętnych do podpisania z nami umowy zlecenia - przyznaje Joanna Krupiarz, dyrektor centrum korepetycji. Kuratorium pomysł chwali pod warunkiem, że nauczyciel wywiązuje się ze swoich obowiązków w szkole, a w centrum nie uczy znajomych dzieci.

Z badań przeprowadzonych przez CBOS wynika, że w całej Polsce blisko połowa rodziców posyła swoje dzieci na płatne korepetycje. To najwyższy od 11 lat wynik.

Idź do kuratora

Urzędnicy apelują: Jeśli nauczyciel namawia do korzystania z płatnych korepetycji, zgłośmy to dyrektorowi szkoły lub kuratorium oświaty. Tel. 071-340- 63-39 albo 071-340-63-51


źródło: http://praca.wp.pl/kat,18...,wiadomosc.html

Nie widze nic złego w dorabianiu nauczycieli do pensji, ale nie w sposób opisany powyżej i nie wówczas gdy mówią, że 18 godz. pracy z uczniami to za dużo. Bądźmy uczciwi, zwiększmy wynagrodzenia nauczycieli ale także ich rzeczywisty, udokumentowany czas pracy. Nie będzie wówczas problemu jak płacić za wycieczki, egzaminy, przygotowanie uczniów do olimpiad.
Czy muzyk blackmetalowy może uczyć w szkole?

W Norwegii - jak najbardziej. Gorzej w Szwecji, choć i tu sprawa ma charakter rozwojowy. Na razie jest w rękach miejscowego rzecznika praw obywatelskich.

Na początku czerwca pan Emil Koverot otrzymał ofertę pracy w charakterze nauczyciela plastyki w liceum w szwedzkim mieście Västervik. Pan Emil posadę przyjął, gdyż właśnie uzyskał uprawnienia nauczycielskie. By rozpocząć pracę w Hammargymnasiet, odrzucił nawet kilka innych ofert. Ale pracy nie rozpoczął.

W międzyczasie dyrektor szkoły uświadomił sobie bowiem, że pan Emil to nie kto inny jak osławiony Yxmarder, gitarzysta popularnego również w Polsce blackmetalowego kwartetu Blodsrit.

Oczywiście pan Emil nigdy nie ukrywał, że gra w zespole wokalno-instrumentalnym: a nawet wspomniał o tym w rozmowie z dyrektorem. Ten zaś uznał, że to "nawet dobrze". Bo będzie miał lepszy kontakt z młodzieżą.

Pan Emil nie sprecyzował wprawdzie, jaki rodzaj muzyki wykonuje jego zespół. Uznał, że w południowej Szwecji cieszy się wystarczającą sławą, a jego codzienny wygląd mówi sam za siebie.

Jednak dyrektor szkoły nie był, jak widać, miłośnikiem growlingu, a zbieżność pana Emila z demonicznym Yxmanderem uświadomił mu ktoś trzeci. Zaś na wygląd w szwedzkich szkołach nie zwraca się baczniejszej uwagi.

Jednak poznawszy straszliwą prawdę o tożsamości pana Emila, dyrektor przeżył przemianę. Kilka dni po rozmowie napisał do niego, że niestety, proszę nie dzwonić, zadzwonimy do pana. A raczej nie.

Pan Emil takim rozwojem wypadków był rozczarowany, gdyż bardzo pragnął uczyć dziatwę plastyki, a działalność na niwie black metalu nie zaspokajała go finansowo. Napisał zatem do szwedzkiego rzecznika praw obywatelskich, skarżąc się na... dyskryminację ze względu na upodobania muzyczne.

Dyrektor uzasadnił swoją odmowę moim udziałem w zespole, wykonującym określony gatunek muzyki. Uznał, że nie będzie to akceptowane ani przez grono pedagogiczne, ani rodziców uczniów. Dyrektor twierdzi, że moje granie jest tak niemoralne, iż powinienem w ogóle zrezygnować z kariery w zawodzie nauczyciela.

Pan Emil, a.k.a. Yxmarder, ma zresztą swoją teorię: dość spiskową. Jego zdaniem Hammargymnasiet kontrolują zielonoświątkowcy, którzy wywarli na dyrektora nacisk - w obliczu powszechnie znanego stosunku zespołu Blodsrit do religii chrześcijańskiej. Mówiąc najdelikatniej, dość sceptycznego. Pan Emil reaguje na to rozgoryczeniem i utożsamia się z legendami muzyki popularnej.

W kółko te same stereotypy. W latach 60. identycznie czepiali się Beatlesów.

Zaś jego wróg, kontrolowany przez zielonoświątkowców pan dyrektor, broni swego stanowiska w wywiadzie dla gazety "Västerviks Tidningen":

Treści zawarte w tekstach piosenek zespołu Blodsrit kłócą się z wartościami, jakie wyznaje nasza szkoła.

Pan Emil wyznaje wszelako inne wartości:

Z mojej perspektywy to kwestia wartości demokratycznych. Szkoła jest państwowym urzędem i jednym z jej najważniejszych zadań jest obrona demokracji i równego traktowania. Uważam, że to godne politowania, gdy dyrektor szkoły podejmuje decyzję pod wpływem osobistych przekonań i upodobań.

Słowem, po raz kolejny okazało się, jak głęboko mylą się ludzie uważający muzyków heavymetalowych za prymitywnych analfabetów. Albo zgoła bełkotliwe małpy.

Tymczasem w sąsiedniej Norwegii od lat bez przeszkód uczy muzyki w wiejskiej podstawówce pan Vegard Tveitan, czyli Ihsahn - lider znakomitego zespołu blackmetalowego Emperor. Który nie dosyć, że wykonuje muzykę niesłychanie wręcz brutalną, choć zarazem bardzo piękną, to jego członkowie byli swego czasu zamieszani w palenie kościołów i rytualne morderstwo.

Jednak władze szkolne interesują nie osobiste przekonania religijne pana Vegarda - powiedzmy sobie, dość nieortodoksyjne - tylko fakt, że jest wybitnie utalentowanym muzykiem i autorem albumu "Anthems to the Welkin at Dusk". Dość powszechnie uznawanego za jedną z dzięsięciu najlepszych płyt w dziejach ciężkiego rocka.



http://www.pardon.pl/

U nas pewno sa podobne dylematy...
co Wy o tym sadzicie?..
hej,
znalazłam bardzo ciekawy temat, a w zasadzie rozmowę....dotyczy pracy instruktora, ale imho bardzo pasuje, rowniez w kontekscie własnych celów nurkowych i sposobów ich określania....

Tomek Tatar:
jak Wy wybieracie sobie obszary/zagadnienia do samodoskonalenia? Jak w ogóle prowadzić takie samodoskonalenie, bo z wiadomych względów oferta gotowych kursów jest dużo uboższa niż dla początkującego nurka.

Dorota i Wojtek:

Odpowiedź będzie miała 2 etapy

1. Nasze samodoskonalenie oparte jest w głównej mierze na naszych planach nurkowych. Dzielimy je na plany roczne i długofalowe (ponad rok, a często kilka lat).

To co zamierzamy osiągnąć w ciągu roku rozbijamy na drobniejsze kawałki i ćwiczymy najpierw te kawałki, potem łaczymy je w nico większe i na koniec roku robimy obiektywny rachunek sumienia "do czego doszliśmy, a co jest do bani". Dokładamy do tego oczywiście to, co niezależnie od planu idzie nam "tak sobie".
Powyższe to tylko drobny przykad praktyczny - sama praktyka nurkowa to zaledwie szlifowania "narzędzia", a "plan nurkowy" obejmuje w znacznej mierze teorię... staramy się nie zapominać o wiedzy jako-takiej. Oprócz praktyki ustalamy sobie także zakres przyswojenia takich czy innych informacji, dzielimy to na mniejsze kawałki i działamy.

2. Etap drugi naszej odp. jest ściśle związany z pierwszym i ważnym aspektem szkolenia, który poruszyłeś: forma kursów.

Naszym zdaniem nie istnieje "wiedza absolutna" - ktoś może wiedzieć więcej lub mniej, ale mamy raczej niewielkie szanse żeby wiedzieć wszystko... Sad . Nie mniej istnieją różnej klasy krzykacze, którzy już od początku twierdzą, że są lepsi, albo , że inni nic nie wiedzą - to początek naszej selekcji doboru nauczyciela.

Nauczyciel do przekaźnik wiedzy, a nie egoista zaczynający każde zdanie od "ja". Po kursie, kursant ma mieć świadomość, że zna materiał, a nie osobiste preferencje nauczyciela. Może jeszcze inaczej: nauczyciel jest naszym zdaniem trochę jak tłumacz - potrzebny jest jego głos aby zrozumieć ogólny przezkaz informacji.

Dobór osób od których się uczymy jest bardzo indywidualną sprawą - na szczęście w większości wypadków tak "D", jak i "W" zgodnie wybierają swoje "żródła wiedzy".

"Szablonowy kurs" - cóż, wszystko zależy od szablonu - zanim zdecydujemy się na jakieś zajęcia staramy się wyciągnąć wszystko co tylko można na temat ich prowadzenia, zakresu materiału itd. Niestety nie zgodzimy się z Twoim porównaniem do kursów "początkowych"- dla nas każdy kurs to jakiś początek - od naszych studentów wymagamy, aby wiedzieli na co się decydują przychodząc na OWD - jeżeli nie sprawia im to różnicy, a jedyne pytanie to "jaki będzie rabat" - wiemy, że interesuje ich głównie cena, a nie to czego będą się uczyli... - zazwyczaj nie prowadzimy takich kursów.
Jeżeli instruktor potrafi prowadzić kurs tylko wg szablonu - no to klapa na całej linii - a co jeżeli kursant jest "nieszablonowy" Wink ? Oczywiście są jakieś minima zaliczeniowe, standaryzacja kursów itp. - nie oznacza to jednak, że musimy się uczyć tylko po tej najmniejszej linii oporu Smile

W zasadzie pojawia się tu 3 etap naszej pracy "nad sobą"
Grupa ludzi myślących podobnie - chcących się rozwijać w sposób nie zakłócający ich indywidualnych cech charakteru, ale respektująca w pełni swego rodzaju "system".

Samodoskonalenie jak cel sam w sobie, przypomina trochę pracę mistrza sztuk walki - jego głównym przeciwnikiem jest on sam. W naszym wypadku, cel nieco się różni - zawsze gdzieś, w każdym naszym planie jest opcja "jak to czego się dowiedzieliśmy przekazać innym". Tutaj pracujemy nieco inaczej: mimo tego co napisaliśmy wcześniej, zdajemy sobie sprawę, że są osoby, które jeszcze nie wiedzą, że nurkowanie to nie tylko sztuka przeżycia pod wodą, nie zawsze udaje nam się pokazać im to, co chcielibyśmy - procesy poznawcze przebiegają różnie u każdego z nas, dlatego stale realizujemy nasz główny plan polegający na zaangażowaniu naszych przyjaciół w to co robimy. Grupka ludzi myśląca/działąjąca podobnie dużo łatwiej trafia w środowisko i potrafi tam coś zdziałać, przyciągnąć do siebie tych, którzy mają co najmniej te same podstawy...

>